
Czułem, że mnie wciągnie. Może dlatego, że na Gruzinów patrzę z wielką sympatią a niektóre ich toasty znam na pamięć. Mellerowie (na których też patrzę z wielką sympatią) Gruzję znają i kochają... i swoją książkę napisali z tej pozycji: znawców i miłośników. Jeśli dodać do tego mnóstwo ciekawych wątków, wspomnień, ciekawie przedstawionej historii Gruzji, obyczajów anegdot i fotografii otrzymujemy dzieło, które czyta się "z czerwonymi uszami". Nie jest to ani reportaż ani książka stricte podróżnicza. W zasadzie krótko o jednoznaczną klasyfikację. Może taka gawęda o Gruzji... płynąca wartkim nurtem wielowątkowa opowieść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz