wtorek, 21 marca 2017

Papież Franciszek. Rewolucja czułości i miłości

kard. Walter Kasper


Papież Franciszek jest postacią barwną i nietuzinkową - jeśli jest ktoś w Kosciele Katolickim, kto w swoim działaniu i nauczaniu bardzo bliski jest duchowi Ewangelii , to jest to właśnie on - chodzi o prostą bliskość, nie wynikającą z wielopiętrowego wynikania. W polskim Kosciele przyjmowany jest z dużą rezerwą - przez tych wszystkich "prawdziwych" ("prawdziwych Polaków", "prawdziwych katolików"). Z jeszcze większą rezerwą jest przyjmowany autor książki - niemiecki kardynał, jeden z najbliższych współpracowników Franciszka. Nie jestem polskim katolikiem od październka 2015 roku, więc bez żadnych uprzedzeń, z otwartym umysłem i ciekawością siągnąłem książkę, która jest swoistą mapą - całościowym spojrzeniem na pontyfikat i nauczanie obecnego papieża. Kasper klarownie wyjaśnia franciszkowe intuicje, prowadzi czytelnika po ścieżkach papieskiego nauczania ukazując zarówno genezę jak umiejscawiając wszystko w historii - ze wskazaniem tego co jest ciągłoscią i kontynuacją , a co swoistą rewolucją. Wyjaśnia też styl działania Franciszka - mniej dydaktyczny. bardziej kerygmatyczny - i jego rozumienie roli wiary: nie reflektor świecący na nas(ideologia) a lampa, którą trzymamy w ręku, a która prowadzi nasze kroki. Pokazuje miłosierdzie - kluczowe hasło pontyfikatu w wielu różnych wymiarach i Ewangelię jako korzeń, źródło , przyczynę zachowań i decyzji ludzi wierzących... ciekawe to wszystko i piękne - szkoda, że tak zwana recepcja tego nauczania tak szwankuje na naszym poletku.

środa, 15 marca 2017

Biała Maria

Hanna Krall

Trudna książka. Jeśli wierzyć temu, co mówiła Autorka w pewnej audycji: ostatnia, pożegnalna. Dlatego czytałem uważnie, szukałem między wierszami. Krótkie rozdziały, takie rozrzucone puzle, które jakoś na końcu się czytelnikowi układają. Wspomnienia z dzieciństwa, szczegóły, ludzie, miejsca a gdzieś w tle ogromne napięcie, strach. Dużo zapamiętała - jak na dziecko. I to straszne określenie, które dla żydowskiego dziecka w czasie wojny oznaczało identyfikację, śmierć: "czarnulka".

czwartek, 9 marca 2017

Spokój ducha. Co zyskujemy z wiekiem.

Wilhelm Schmid


Po pierwsze: uwiódł mnie tytuł, po drugie: czyta się to bardzo przyjemnie, po trzecie: same banały. Ta niewielka książeczka niemieckiego filozofa zawiera rozważania o wieku dojrzałym. Prostota sformułowań i rad życiowych kojarzyła mi się nieco z twórczością Paolo Coelho. Również same rozdziały traktowały o sprawach tak bardzo oczywistych, że zastanawiałem się po co i dla kogo pisać o tym książkę? Na przykład o przyzwyczajeniach, które przychodzą z wiekiem, o korzystaniu z przyjemności życia, o dotyku i o tym, że człowiek osiąga spokój ducha jeśli żyje zgodnie z tym, co uwaza za słuszne. Dając jednak szansę książce i autorowi pytam sam siebie: może jednak przeczytałem tę książkę za wcześnie i należy wrócić do niej za dwadzieścia lat? a może komuś takie proste przypomnienia oczywistości są bardzo potrzebne? Nie wiem.

sobota, 4 marca 2017

Kalkwerk

Thomas Bernhard

Na Bernharda trafiłem czytając kiedyś wywiad z reżyserem teatralnym Krystianem Lupą - wielkim admiratorem i popularyzatorem jego twórczości. I zaciekawiła mnie postać autora (Austriaka) , który w testamencie zakazał publikacji swoich dzieł we własnym kraju i bardzo krytycznie wyrażał się o swoim narodzie. Jednocześnie jest uważany za geniusza i jednego z największych współczesnych pisarzy piszących w języku niemieckim. Kalkwerk to  powieść psychologiczna - wszystko jest tam w mrocznej , dziwnej, niepokojącej tonacji. Główny bohater Konrad ma obsesję tworzenia dzieła życia: studium na temat słuchu, do ktorego należy wykonywać elsperymenty. Wykonuje je sumieniie wespół z niepełnosprawną żoną w wielkiej posiadłości, w pustych przestrzeniach dawnej wapiarni- wszystko dzieje się w tym hermetycznym , mrocznym, tajemniczym świecie - cała akcja rozgrywa się między kilkoma osobami, do tego dochodzą dramatyczne rozważania egzystencjalne głównego bohatera - wszystko jest w tej powieści podążaniem za obsesją, które kończy się tym czym powieść się zaczyna (nie zdradzę jednak czym konkretnie). Nie ma w tej książce rozdziałów, akapitów - jest jeden ciąg słów od początku do końca, wypowiadany w trzeciej osobie - czytelnik musi się skupić, zmęczyć ale w tym szaleństwie jest metoda, bowiem gdy już się wejdzie w ten świat, to się w nim porusza jak w jakimś specyficznym transie od początku do końca.

"Skrajna samotnosć owładnęła nim właśnie w chwili, kiedy najbardziej potrzebował przeciwieństwa skrajnej samotności"

niedziela, 26 lutego 2017

Portret młodej wenecjanki

Jerzy Pilch

W zasadzie nic nowego - kolejna książka o zauroczeniu kobietą. Wszystko już jakby było i tematy podobne - jest literatura, jest erotyka i fascynacja kobietami, jest alkohol, mieszkanie na Hożej, choroba, jest moc i niemoc, są dylematy, jest i Luter. I jest wreszcie jedyny w swoim rodzaju pilchowy styl - choć rzeczywiście frazy w Wenecjance nieco krótsze, a w tle wyczuwalny jakiś smutek - nie widać ewolucji. Tylko bohaterka nowa - jest nią Pralina Pralinowicz - dziewczyna z Czarnogóry, spotkana na targach książki - przypominająca Wenecjankę z portretu Durera . Tak wiec z Jerzym Pilchem jest trochę jak z Jamesem Bondem. Czyta się świetnie - to nie do końca jest powieść... coś na kształt dziennika? - wszak historia jest - jak to mówią - "na faktach". Smutne wątki o samobójstwie i przemijaniu, w których więcej jest powagi niż ironii - niepokoją. 

piątek, 17 lutego 2017

Gawędziarz

Mario Vargas Llosa


Szczerze - dawno mnie książka tak nie umęczyła. Może ze względu na jej wielowymiarowość? - bo to podobno dla samego autora ważna pozycja w dorobku. Llosa po pierwsze przedstawia w niej dzikie , wędrowne amazońskie plemię  Macziguengów, w którym szczególną rolę (szamanów? powierników? strażników historii? ) odgrywali Gawędziarze. Pokazuje też w powieści swojego przyjaciela, który opuścił cywilizację, doączył do rzeczonego plemienia i sam stał się Gawędziarzem. Po trzecie - w osobnych rozdziałach przedstawia legendy ludów amazońskich. Po czwarte swoje historie autobiograficzne (m.in z czasów, gdy tworzył własny program telewizyjny). Za dużo wszystkiego - błądziłem szukając jakiejś spójności -bo przecież czasami wszystko się jakoś skleja w ostatnim rozdziale - tu jednak się nie skleiło mimo, że temat ciekawy. 

wtorek, 14 lutego 2017

Widzenia nad Zatoką San Francisco

Czesław Miłosz


"Widzenia" pisze Miłosz będąc profesorem języków i literatur słowiańskich w Berkeley. To krótkie szkice, refleksje autora o świecie współczesnym. Różne - znajdujemy w nich odbicie osobistej historii, życia w Europie, w Polsce, we Francji, w USA, przeczytanych lektur, szeroko ujętego światopoglądu. Jest w tych tekstach po trosze filozofem, po trosze teologiem, historykiem, znawcą literatury i myśli współczesnej. Jest też -a może przede wszystkim poetą. Najbardziej przypadły mi do gustu rozrachunki autora z katolicyzmem bowiem światopogląd autora w dużej mierze koresponduje z moim. I teksty na temat wolności myślenia i działania - będącą konfrontacją z myślą totalitarną, z dyktatem politycznym - ponadczasowe, aktualne...



"Tylko jednak doświadczenie życia w ustrojach, gdzie jednostka jest zdana na samowolę władzy, pozwala naprawdę demokrację, która choćby niezupełnie i z trudem, poddaje się kontroli obywateli." s.182