sobota, 2 grudnia 2017

Powrót hrabiego Monte Christo

Janusz Głowacki

Tego prawie nikt dzisiaj nie czytał (na Lubimy czytać  - 3 oceny, 0 opinii). Wczesne felietony ś.p. Głowackiego (1971-75), na które trafiłem rykoszetem, nawet nie pamiętam kto o nich pisał -Varga? Pilch? Hen? - gdzieś było... Kupiłem na Allegro za parę złotych, rzecz traktowałem raczej jako ciekawostkę - parę tematów trąci myszką, spory i problemy często nieaktualne. Niemniej jednak warto było - choćby ze względu na erudycję, specyficzne poczucie humoru oraz tak zwane "twórcze podejście do tematu". Pierwsza część współczesna to również świadectwo tego, że w głębokim socjaliźmie kultura miała się całkiem dobrze - jest o walce Alego i Foremana, o Janku Himilsbachu, igrzyskach w Montrealu, nudystach, "Weselu" Wajdy w kontekście myśli Kierkegaarda i wiele wiele innych. W drugiej części - antycznej - autor zamyśla się nad teatrem- interpretacjami Szakspira, Pieśnią o Rolandzie i polityką Attalosa III, króla Pergamonu. Da się czytać - na różne sposoby, jak poleca autor: "dla czytelnika niewyrobionego  - od przodu, dla wyrafinowanego - od tyłu, zaś dla inteligentnego raz tak, raz tak, po kielecku i jeszcze na parę sposobów".

niedziela, 26 listopada 2017

Lapidarium III

Ryszard Kapuściński


Zadziwiające jak bardzo spostrzeżenia i refleksje Kapuścińskiego są ponadczasowe, częstokroć prorocze. Wiele z tych zapisanych myśli odnosiłem do "tu i teraz" i pasowały idealnie. To co przewidział się ziszcza, co uogólniał - sprawdza się w szczególe. Przykładem wyjątkowej spostrzegawczości autora jest fragment, który najbardziej zapamietałem z tego tomu Lapidariów: o dyskusji na temat losów Puszczy Białowieskiej (zapisany 20 lat temu), w którym Kapuściński wyodrębnia dwa obozy ludzi, dwie mentalności, dwie kultury. Pierwszą grupą są pogrobowcy epoki zbieracko-myśliwskiej, traktują przyrodę jako służebnicę czowieka: jest las -trzeba go wyciąć, jest zwierzę -trzeba zabić - gdy wykarczujemy i pozabijamy wszystko - idziemy w inne miejsce szukając nowych łupów. Drugi obóz: "ludzie, dla których natura nie jest najzwyczajniejszą zdobyczą(...) jest naszym współtwarzyszem i pobratymcem, którego obecność to warunek istnienia. (...) Czlowieknie jest sam, jest częścią natury: zabijajac naturę - unicestwia siebie."  Przejmujące, zwłaszcza dziś, kiedy w Puszczy i generalnie: w polskiej przyrodzie - grasuje Szyszkodnik i jego klika.

piątek, 24 listopada 2017

Jak przestałem kochać design

Marcin Wicha

Trudno tę książkę jakos przyporządkować. Powiedziałbym, że to filozoficzne rozważania na temat designu, projektowania i polskiej rzeczywistości czynione przez pryzmat wspomnień - bo ani to eseje, ani felietony - raczej luźne myśli. Ważną rolę odgrywa tu postać ojca autora - architekta. Mamy tu sentymentalne wspominki o przedmiotach i zabawkach z epoki PRL i rzut oka na współczesność. Wszystko podane w sposób lekko dowcipny i wrzucone do jednego gara (znaczy książki). Misz-masz i lekki chaos. Mnie nudziło, ale może dlatego, że jestem spoza branży?

sobota, 18 listopada 2017

Moja walka - księga 2

Karl Ove Knausgård


Druga część autobiograficznej powieści. Szczere pisanie o życiu - bardzo szczere... jak na przysłowiowej "świętej spowiedzi". Tym razem wiele o miłości, relacjach z żoną i wychowaniu dzieci. O poczęciach, ciążach i porodach, o relacjach z przyjaciółmi, o konfliktach, różnicach zdań, spieraniu i godzeniu się. Wszystko jakby rozłożone na czynniki pierwsze, bez wygładzania, bez przemilczeń, unikania rzeczy niewygodnych dla wizerunku (czy to piszącego czy opisywanych). I to jest chyba tajemnica popularności prozy Knausgårda - szczerość i prawda. Nie wiem czy autorowi wyszło to pisanie na dobre i jak tam jego relacje z bliskimi? - ale lektura pyszna, transowa, wciągająca.



niedziela, 29 października 2017

Jak podróżować z łososiem

Umberto Eco


Wybór felietonów autora zamieszczanych we włoskim tygodniku L'Espresso. Niektóre - jak znakomity tytułowy - znane mi wcześniej z Zapisków na pudełku od zapałek. Eco ma świetne poczucie humoru i niemal każdy z felietonów czyta się z szerokim uśmiechem. Porcjowałem sobie materiał, czytając przez miesiąc przy porannej kawie, na początek dnia. Książka jest swego rodzaju poradnikiem, bowiem tytuł każdego z felietonów zaczyna się pytaniem jak?. Mamy więc Jak grać indianina - wesołe spojrzenie na scenariusze amerykańskich westernów, Jak radzić sobie z taksówkarzem - taksówkarskie doświadczenia autora z całego świata, Jak nie mówić "dokładnie" - ooo! ten dałbym do przeczytania paru osobom i wiele wiele innych (swoją drogą: szkoda, że nie powstał felieton Jak nie mówić "tak?" ale można rzecz otraktować na zasadzie analogii) i wiele wiele innych, a każdy temat - że tak napiszę - z innej parafii. Wszystko bardzo smakowite, ciekawe, w każdym z tekstów znać olbrzymią erudycję autora, wysmakowany humor, dystans do siebie i do "rzeczy tego świata".

wtorek, 24 października 2017

Krivoklat

Jacek Dehnel


Po Krivoklata sięgnąłem z czystej ciekawości. Całkiem niedawno czytałem Bernharda, z jego bardzo specyficzną narracją i skoro Krivoklat ma być pastiszem prozy Bernharda -  byłem ciekaw jak Dehnel sobie poradzi. Poradził sobie! Proza soczysta, smakowita i - podobnie jak u Bernharda transowa. Pisana w pierwszej osobie historia Krivoklata - gościa oblewającego kwasem dzieła sztuki, wieloletniego pacjenta zakładów psychiatrycznych. Krivoklat to studium szaleństwa - czytając widzimy niejako to, co dzieje się w głowie bohatera powieści, a ciąg myśli jest tak przekonywujący i na swój sposób sugestywny, że ostatecznie prawie bohatera rozumiemy. Jako swego rodzaju sztafaż autor podaje czytelnikowi solidną porcję wiedzy na temat malarstwa.

wtorek, 10 października 2017

Ludzie i zwierzęta

Antonina Żabińska


Autorka tej autobiografii - żona Jana Żabińskiego, długoletniego dyrektora warszawskiego zoo, jest postacią wielkiego formatu. Cokolwiek by nie myśleć o ogrodach zoologicznych warto zapoznać się z tymi wspomnieniami, z których większa część obejmuje okres II Wojny Światowej oraz wczesne lata powojenne. Kawał wielkiej historii opowiedzianej przez pryzmat doświadczeń autorki. Z jednej strony zwierzęta: smutna historia zniszczenia zoo i tragiczny los zwierząt, historia tych, które były najbliżej: wydry, borsuka, koguta , kota, chomika... - one i ich związek z ludźmi - autorką, jej synem, gosposią, domownikami- tworzyły jakby tło, pewien sztafaż opowieści. Na pierwszym planie byli jednak ludzie - ze wspomnień rysuje się przede wszystkim jasna, silna postać autorki, syna Rysia, domowników, osób ratowanych - żydowskich przyjaciół i w końcu męża Jana. Wojna widziana przez pryzmat codzienności - postawy, decyzje, dylematy , napięcie, nerwy, niepewność - w każdej z opisanych historii widać mądrość, zaradność i swoistą przebiegłość autorki, która przeprowadziła całą swoją gromadkę przez ten trudny czas i przyczyniła się - chyba nawet bardziej niż mąż - do szybkiej odbudowy warszawskiego zoo. Wszystko napisane prostym, lekko trącącym myszką językiem.