piątek, 1 listopada 2013

Koniec świata i hard-boiled wonderland

Haruki Murakami


Koniec świata i hard-boiled wonderland - Haruki MurakamiNo to teraz sobie odpocznę od Murakamiego. Dlaczego? Bo czytając jego powieści w krótkich odstępach czasu zaczyna się dostrzegać podobieństwa. To już gdzieś było... , to także..., wątki, pomysły , zdania , postacie. Czytelnik przeżywa nieustanne deja vu - choć powiedzmy sobie : powieść zgrabnie napisana. Miałem podobnie niegdyś w przypadku Whartona. Czas odpocząć. I już chyba wiem, czemu nie dają mu Nobla.

4 komentarze:

  1. Jeśli go lubiłeś, to może niech Ci przejdzie? A ja go sobie będę w najlepsze nie lubić dalej?

    OdpowiedzUsuń
  2. nielub śmiało! - jeszcze kiedyś dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam wrażenie, że wiele z tego o czym pisze Murakami: przewija się w innych jego książkach. Choć akurat ta była dla mnie na swój sposób wyjątkowa.
    Ale np. gdzieś mi tam w głowie się pojawiło, że jak Murakamiego lubię tak ten motyw jak w niemal każdej książce jest szczegółowy opis jak ktoś gotuje... hmmm, czasem męczące. I nie tylko to ;)
    Po przeczytaniu kilku książek Whartona wiedziałam, że po kolejną nie sięgnę bo tez były rzeczy, które się powtarzały i już miałam ich po uszy: choćby wątek dotyczący remontowania czegoś, takie od niczego do czegoś wyjątkowego.
    Zresztą, z książek Murakamiego została mi do przeczytania tylko ta najnowsza, kolega obiecał że mi pożyczy a później tak czy inaczej: odpoczynek i przerzucam się na inne lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Margerytko - recepta na "powtarzalność" jest chyba taka, żeby dozować sobie autora stopniowo i z umiarem - tak więc mój kolejny Murakami będzie dopiero za pół roku, a w międzyczasie (mam nadzieję) wielu, wielu innych

    OdpowiedzUsuń