
sobota, 7 września 2013
Teoria bezwzględności
Beata Pawlikowska
Znaczy się tak: lubię panią Beatę , jej podróże, optymizm i podejście do życia. Lubie też czasami zanurzyć się w krainę pozytywnego myślenia (często pomaga w życiu, choć wiem, że jest czasem takie złudne, naiwne i nadmuchane). Coś mi jednak nie zagrało. Podobnie jak nie gra mi ostatnio w niedzielnym programie radiowym pani Beaty, który to program niegdyś bardzo lubiłem i wciąż zdarza mi się słuchać. Może po prostu za dużo tego wszystkiego?- tych wszystkich Blondynek w dżungli, na wakacjach, na wyspach, na wulkanach, w kuchni i gdzie tam jeszcze? W każdym razie -wszystko jest jakoś podobne do siebie. Czytać się co prawda da. Gdyby zabawić się w porównywanie książek do wędlin (pomysł mojego syna) - to ta byłaby mielonką -smak jakiś jest, treść jakaś miałka... (pisać książkę obficie cytujac Wikipedię? -no proooszę!...).

Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz