piątek, 24 sierpnia 2018

Autobiografia na cztery ręce

Jerzy Giedroyc


Slikovni rezultat za autobiografia na cztery rÄ™ceGiedroyc był olbrzymem. Wywarł tak wielki wpływ na polską literaturę, kulturę, że chciałem poznać opowieść o jego życiu. "Opowieść" to jest dobre słowo, gdyż Autobiografia jest skrzętnym zapisem tego co podczas wielu spotkań Jerzy Giedroyc opowiadał o swoim życiu Krzysztofowi Pomianowi. Nie ma tu kwiecistego literackiego języka, raczej zapis faktów - zważając na biografię autora - tak licznych , że rzecz trzeba czytać z dużym skupieniem. Jest to bowiem skarbnica wiedzy o Polsce, jej nanowszej histori, o ludziach, literaturze i kulturze współczesnej. Jak dla mnie Giedroyc jest prorokiem -nie takim, który przepowiada przyszłość, ale tym, którego warto słuchać i do którego warto się odnosić. Wielka szkoda, że współczesna Polska nie jdzie za jego intuicjami...

"endecki model Polaka-katolika był po prostu nie do przyjęcia, jak nie do przyjęcia.. ..była idea Polski jednonarodowej i jednowyznaniowej"

środa, 8 sierpnia 2018

Wołyń '43

Grzegorz Motyka

Rzadko sięgam po tego typu książki, jednak tym razem się "zmusiłem". To jest dobre słowo, bowiem książkę czytałem z ogromną nieprzyjemnością (przez wzgląd na temat) po to, by zmierzyć się z pwracającym co roku tematem: jak było naprawdę? - to pytanie zasadnicze. Na moje oko rzecz napisana bardzo rzetelnie. Autor ukazuje genezę wołyńskiego ludobójstwa i wielostronne spojrzenie na temat. Warto było zapoznać się z tą pozycją - zwłaszcza teraz, gdy nacjonalizmy rosną w siłę. I - choć czytając człowiek mówi sobie "nigdy więcej" - zadziwiająca jest powtarzalność nacjonalistycznych zbrodni - tu działa podobny mechanizm - ż wspomnę Rwndę, Srebrnicę czy współczesną Birmę. Bardzo to smutne i w jakimś stopniu beznadziejne ... 

wtorek, 26 czerwca 2018

Przywracać zdrowie żywieniem

Ewa Dąbrowska

Ta niewielka książeczka to podstawy tzw. diety Dąbrowskaiej zwanej też postem Daniela. Dieta polega na jedzeniu wyłącznie warzyw w różnej postaci (poza strączkowymi) , z owoców tylko jablka i grejpfruty. Przecztałem z racji tego, że chciałe schudnąć. Zastosowałem przez pełny okres sześciu tygodni i  rzeczywiście schudłem - całe 19 kilo - czyli - dieta jest skuteczna - minął już miesiąc i trzynmam wagę. Co prawda temat "oczyszczania organizmu" to takie trochę bajeczki - przyznaję więc rację krtykom - wszak mamy nerki i wątrobę, organizm sam się oczyszcza. Temat tego, że wobec zmniejszonej dawki kalorii organizm spala to co sobie odłożył - przede wszystkim zapasy tłuszczu - jest już bardzo racjonalny i rzeczywiście działa. Dietę polecam - zwłaszcza, że głodu się nie czuje, a poza dobrodziejstwami zdrowotnymi w gratisie dostaje się wspaniałe samopotczucie. :)

piątek, 1 czerwca 2018

Rzecz o mych smutnych dziwkach

Gabriel García Márquez

Tytuł jakby nieadekwatny, gdyż rzecz traktuje o swoistym zauroczeniu staruszka młodą dziewczyną. Na dodatek nie jest ona "dziwką", jak w tytule, a nieletnią, która jest jeszcze dziewicą. Bohater powieści - ponad dziewięćdziesięcioletni znany dziennikarz muzyczny, żegnający się powoli z życiem zatraca się w fascynacji młodą osobą. Oto stary, stateczny  człowiek rozbudza sobie namiętności i uczucia, jakich nie zaznał zapewne od kilkudziesięciu lat. Krótka książka, ale bardzo smakowita, pięknie napisana. Wbrew tytułowi i tematowi głównego wątku nie ma w sobie nic z obsceniczności czy taniego epatowania seksem, jest za to dużo o miłości i przemijaniu. Jest zaś wiele taktu, jakiejś nostalgii i kontemplacji piękna.

środa, 25 kwietnia 2018

Transatlantyk

Witold Gombrowicz

Rzecz, którą trzeba znać. Choć dziś czyta się to dosyć trudno ze względu na to, że utwór ma formę pamiętnika szlacheckiego, ale warto sobie tego trudu zadać. Zwłaszcza teraz - kiedy w życiu publicznym Polska i Polacy odmieniani są każdego dnia i przez wszystkie przypadki, a przedstawiany ideał nieco odbiega od rzeczywistości . Bo Transatlantyk to rzecz o Polsce i Polakach właśnie, a właściwie rozprawa z polskością idealizowaną, nabzdyczoną, pyszną. Dobrze jest też przed przeczytaniem przypomnieć sobie Mickiewicza, bo do niego autor nawiązuje: Transatlantyk postrzegany jest jako anty- Dziady i anty-Pan Tadeusz. Swego czasu powieść traktowana jako rzecz bluźniercza i obrazoburcza, dziś raczej bardzo prawdziwa, bo w mocno zarysowanych postaciach opisanego w powieści środowiska Polaków w Argentynie nietrudno zobaczyć wielu żyjących tu i teraz.


środa, 11 kwietnia 2018

Blog

Jacek Bocheński


Na książkę trafiłem przypadkiem będąc na targach książki w Krakowie. Jako "starego blogera" zainteresował tytuł. Przy okazji spotkałem samego autora: siedział obok Adama Michnika i obaj wpisywali autografy i dedykacje-  mam więc egzemplarz z autografem. Bocheńskiego bliżej nie znałem, bo i obszar antyku nie leży w swerze moich zainteresowań, niemniej ciekaw byłem co starszy pisarz  (1926) z kartą opozcyjną ma do powiedzenia dzisiaj na swoim blogu (książka jest przedrukiem bloga  publikowanego na blox.pl). Cóż powiedzieć? - nie kazdy blog nadaje się na książkę - to jest inny rodzaj twórczosci, to nawet trudno nazwać dziennikiem. Jak sam autor widzi we wstępie: "pisać blog to znaczy pisać cokolwiek o czymkolwiek. Bez planu, formy i konstrukcji. Bo głównie znaczy to istnieć, nie tle nawet pisać, ile potwierdzac swoje ego:ja jestem". Pisze też: "mógłbym jednak przyjąć, że to świątynia wyznań". I to co Bocheński pisze, to pochodna tych dwóch poglądów: jest więc o osiedlu, o twórczości, o problemach wydawniczych, o antyku, o ptaszkach, o kwiatkach na balkonie, o udzielaniu wywiadów, jest trochę wspomnień - takie tam...  LC 4/10

sobota, 7 kwietnia 2018

Wyszedł z siebie i nie wrócił

Tomasz Jastrun


Dawno mi się tak dobrze nie czytało! Pana Tomasza Jastruna kojarzę z kiku psychologizujących felietonów w Zwierciadle, które gdzieś tam kiedyś przeczytałem, niemniej nie mogę powiedzieć, że "znam"... raczej tylko "kojarzę". Wiem, że ma w swoim życiu piękną kartę opozycyjną, kartę depresyjną i że jest poetą - dzieckiem dwojga poetów. Nie znam jego poezji ani wcześniejszych felietonów pisanych dla paryskiej Kultury - a szkoda - kiedyś chętnie poznam.  Postać malarza Franciszka to - można przypuszczać -  alter ego autora- pięćdziesiąt sześć lat i trudny moment życia - pijąca żona, kariera zawodowa w zawieszeniu (nie nadąża za trendami), dużo wspomnień (również tych kombatancko-opozycyjnych)  i brak jasnych widoków na przyszłość, do tego idzie starość i w ogóle wszystko jest do dupy. Bohater jest w ewidentym kryzysie, jak i cały świat, w którym żyje. Ale mamy ten kryzys podany w omaście z fajnego, z lekka ironicznego humoru.