Nie wiem, czy to się powinno nazywać "dzienniki"... może bardziej impresje literackie, albo jakoś tak? Zbiór luźnych zapisków , spostrzeżeń młodego pisarza, parę literackich relacji podróżnych, sny. Te sny bym sobie na miejscu autora darował, albo uprzedzał czytelnika: teraz będzie sen. Taki literacki misz-masz z lat 2007-2015. Przyznać trzeba: autor pisać potrafi i te zapiski to kawałek dobrej literatury- do tego rodzynki w postaci elementów śląskiej gwary. Te śląskie kawałki: o rodzinie, o dziadku uznaję za najlepsze w książce. Zaletą takich "dzienników" jest to, że widzi się nieco prywatności pisarza, poznaje jego specyfikę - poglądy, sposób patrzenia na świat, wrażliwość - dla mnie dobry wstęp do poznania twórczości - teraz można się brać za Morfinę czy Dracha.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twardoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twardoch. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 stycznia 2016
niedziela, 23 lutego 2014
Tak jest dobrze
Szczepan Twardoch
Jest w prozie Twardocha mrok i niepokój. Jeśli, jak piszą recenzenci te opowiadania "koncentrują się na człowieku", to widziany jest ten człowiek przez jakieś ciemne okulary. Czyta się to ze zmarszczonym czołem, bo nie ma tam ani happy endów ani jakichś pozytywnych wymiarów. Jest człowiek - mroczny i uwikany: w świat, w relacje, w samego siebie. Ale opowiadania bardzo ciekawe -język giętki, pomysły nietuzinkowe, zaskakujące zwroty akcji i niesamowite zakończenia. Czy warto? warto - bo Twardoch bardzo dobrym pisarzem jest (młodego pokolenia). Niemniej poszukam teraz mniej mrocznych dla równowagi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)