Szczerze - dawno mnie książka tak nie umęczyła. Może ze względu na jej wielowymiarowość? - bo to podobno dla samego autora ważna pozycja w dorobku. Llosa po pierwsze przedstawia w niej dzikie , wędrowne amazońskie plemię Macziguengów, w którym szczególną rolę (szamanów? powierników? strażników historii? ) odgrywali Gawędziarze. Pokazuje też w powieści swojego przyjaciela, który opuścił cywilizację, doączył do rzeczonego plemienia i sam stał się Gawędziarzem. Po trzecie - w osobnych rozdziałach przedstawia legendy ludów amazońskich. Po czwarte swoje historie autobiograficzne (m.in z czasów, gdy tworzył własny program telewizyjny). Za dużo wszystkiego - błądziłem szukając jakiejś spójności -bo przecież czasami wszystko się jakoś skleja w ostatnim rozdziale - tu jednak się nie skleiło mimo, że temat ciekawy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Llosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Llosa. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 lutego 2017
Gawędziarz
Mario Vargas Llosa
Szczerze - dawno mnie książka tak nie umęczyła. Może ze względu na jej wielowymiarowość? - bo to podobno dla samego autora ważna pozycja w dorobku. Llosa po pierwsze przedstawia w niej dzikie , wędrowne amazońskie plemię Macziguengów, w którym szczególną rolę (szamanów? powierników? strażników historii? ) odgrywali Gawędziarze. Pokazuje też w powieści swojego przyjaciela, który opuścił cywilizację, doączył do rzeczonego plemienia i sam stał się Gawędziarzem. Po trzecie - w osobnych rozdziałach przedstawia legendy ludów amazońskich. Po czwarte swoje historie autobiograficzne (m.in z czasów, gdy tworzył własny program telewizyjny). Za dużo wszystkiego - błądziłem szukając jakiejś spójności -bo przecież czasami wszystko się jakoś skleja w ostatnim rozdziale - tu jednak się nie skleiło mimo, że temat ciekawy.
Szczerze - dawno mnie książka tak nie umęczyła. Może ze względu na jej wielowymiarowość? - bo to podobno dla samego autora ważna pozycja w dorobku. Llosa po pierwsze przedstawia w niej dzikie , wędrowne amazońskie plemię Macziguengów, w którym szczególną rolę (szamanów? powierników? strażników historii? ) odgrywali Gawędziarze. Pokazuje też w powieści swojego przyjaciela, który opuścił cywilizację, doączył do rzeczonego plemienia i sam stał się Gawędziarzem. Po trzecie - w osobnych rozdziałach przedstawia legendy ludów amazońskich. Po czwarte swoje historie autobiograficzne (m.in z czasów, gdy tworzył własny program telewizyjny). Za dużo wszystkiego - błądziłem szukając jakiejś spójności -bo przecież czasami wszystko się jakoś skleja w ostatnim rozdziale - tu jednak się nie skleiło mimo, że temat ciekawy. wtorek, 30 września 2014
Pochwała macochy
Mario Vargas Llosa
Joj! Czytanie było przednie. Cwaniak ten Llosa - gra sobie z czytelnikiem, przeciąga strunę - nawet dość mocno, ale na tyle by nie pękła. Historia Don Rigoberta , jego syna z pierwszego małżeństwa: Fonsita oraz pięknej dony Lukrecji - żony i dobrej macochy. Zbyt dobrej - jak się z czasem okazuje. Opowieść ma wzburzać, szokować, grać na emocjach. Świetnie zarysowane postacie dramatu, a już najlepiej młodzieniaszka Fonsito, zakochanego w swojej pięknej macosze. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć... ani to piękne ani brzydkie, raz smaczne, raz niesmaczne, nieprzyzwoite a niewinne, dziwne... - ostatecznie jednak : podoba się.
piątek, 11 października 2013
Rozmowa w Katedrze
Mario Vargas Llosa
Oj, dawno mnie książka tak nie umęczyła. Rzecz o życiu w Peru w czasie dyktatury wojskowej, a tytułowa Katedra to po prostu knajpa. Nie wiem, nie podzielam pień i zachwytów - mnie się ta książka po prostu nie podobała. Kulisy władzy, "wicie, rozumicie", lewica, prawica, sfery rządowe i konspiracja opozycji, powiązania rodzinne i towarzyskie - mnogość wątków, płaszczyzn, postaci, sytuacji,wszystko gdzieś się zazębia, zapętla - a ja - przyznaję totalnie się pogubiłem... Właściwie już na początku - a potem ,mimo usilnych starań nie potrafiłem się odnaleźć.A podobno to największe dzieło noblisty, niektórzy mówią "arcydzieło". Ja nie zrozumiałem.
niedziela, 4 marca 2012
Ciotka Julia i skryba
Mario Vargas Llosa

Czytało się lekko, szybko i z uśmiechem. Pewnie takie było zamierzenie autora.
Rzecz o zakazanej miłości 18 letniego studenta i jego 32 letniej ciotki - atrakcyjnej kobiety, która swoje w życiu przeszła (rozwód). W tle klimat Limy , praca w lokalnym radio i świetnie zarysowana postać radiowego skryby (Pedro Camacho) autora radiowych powieści, któremu własne scenariusze zaczynąją się wymykac spod kontroli.Książka zawiera wątki autobiograficzne (wszak pierwszą żoną Llosy była starsza ciotka)i oddaje nastój epoki z czasów młodości autora. Świetnie napisana - bardzo plastycznie - wszystko wyraźnie widać, słychać i czuć. Majstersztyk.
Subskrybuj:
Posty (Atom)