Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nike. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nike. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2020

Pod Mocnym Aniołem

 Jerzy Pilch


Po śmierci Jerzego Pilcha postanowiłem sobie przeczytać wszystko, co napisał -  nie wszystko naraz, ale jednak. I pierwszą wielką nieprzeczytaną rzeczą był własnie "mocny anioł" - zdobywca Nike. Znałem wcześniej film Smarzola ze świetną rolą Więckiewicza, książki jednak nie czytałem. I warto było przeczytać smutne pertypetie Jędrusia. Jego taniec z alkoholem i zmaganie z nałogiem to temat główny ksiązki. Temat poboczny to wszyscy wokół - bliscy oraz "towarzysze niedoli". O książce napisano już chyba wszystko, napiszę więc tylko , że dla mnie to przejmujące, bardzo autentyczne, świetnie napisane studium alkoholizmu .

środa, 8 kwietnia 2020

Księgi Jakubowe

Olga Tokarczuk

O Księgach  tyle już napisano, że cóż jeszcze można w siedmiu zdaniach?  Zmagałem się z tą księgą podążając za licznymi wątkami, postaciami, za historią, uwazając, żeby niczego nie zgubić.Nie było łatwo, bo grupa zmianieła kraje zamieszkania, wyznania a nawet imiona (po przejściu z judaizmu na katolicyzm) - ale warto było! Fascynująca, wielobarwna, wielokulturowa opowieść i wielka literatura, w końcu: niezwykła postać Jakuba Franka, mistyka i mędrca, ale też sekciarza i  hohsztaplera . Pani Olga wygrzebała Franka z polskiej historii, a pisząc pracowała na źródłach - tym bardziej rzecz jest autentyczna- kawał historii Polski i wschodniej Europy , ze szczególnym uwzględnieniem Rzeczpospolitej szlacheckiej.  Rzecz jest też o ludziej wierze i naiwności. Świetne zabiegi narratorskie - postaci Nachmana (narrator wszechwiedzący) i Jenty patrzącej niejako z innego świata - spinają opowieść klamrami i prowadzą czytelnika przez meandry tej skomplikowanej histori. 

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Marcin Wicha

O tej książce, zdobywczyni ubiegłorocznej nagrody Nike, napisano bardzo dużo. Przeczytałem z zainteresowaniem, a sama książka zaczęła "żyć" we mnie, gdy już przeczytałem całość. Jest to rzecz wielowymiarowa. Te krótkie historyjki, to po pierwsze opowieść o człowieku - matce autora, po drugie o przedmiotach. Człowiek opowiedziany przez pryzmat przedmiotów, jakie po nim pozostały - ze szczególnym uwzględnieniem książek. Jest to też trudna opowieść o odchodzeniu, pożegnanie autora z matką. Last, but not least - jest opowieść o historii najnowszej naszego kraju i życiu pierwszego pokolenia powojennego.

czwartek, 24 stycznia 2019

Nie ma

Mariusz Szczygieł


O Nie ma napisano już chyba wszystko, wszak Mariusz Szczygieł to jeden z najbardziej poczytnych polskich autorów . Sam niecierpliwie czekałem na premierę i jakież było moje rozczarowanie, kiedy na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, gdzie sprzedawano książkę w przedsprzedaży okazało się, że Nie ma już nie było... Za to nie przepuściłem okazji by zagrać ze sprzedawcami w słowną gierkę, którą chyba słyszał sam autor podpisujący obok książki... zapytałem po prostu - czy jest Nie ma? - zdając sobie sprawę z tego, że Nie ma nie ma... Wracając do książki - jest zupełnie inna - nie jest to zbiór wartkich reportaży mieniących się faktami, który się czyta z czerwonymi uszami (jak Gottland czy Zrób sobie raj, który uważam za najlepszą książkę Szczygła). To raczej namysł nad brakiem... reportaż filozoficzny? rozważanie? Rozdziały też bardzo różne, nierówne - i treść, i forma była często zaskoczeniem, bo jak można napisać rozdział, który jest po prostu arkuszem z Exela... albo inny, którego większa część to wykropkowane niedopowiedzenia? - znać, że autor szuka nowych form, nowych metod prezentacji treści - chwała mu za to. Jednak dla mnie trzy najlepsze rozdziały to klasyczne reportaże w starym, dobrym szczygłowym stylu - ten o willi Müllerów w Pradze i smutnym życiu pani Müllerowej, ten o ciotkach braci Kaczyńskich, bliźniaczkach oraz ten którego nie chciałem czytać drugi raz, czytałem go kiedyś w Dużym Formacie - mowa o słynnym reportażu Śliczny i posłuszny


sobota, 27 lutego 2016

Gnój

Wojciech Kuczok


Okładka książki GnójKsiążkę przeczytałem z wielkim przejęciem. Powiedziałbym, że rzecz jest o bezradności. Opowieść o biciu dziecka przez dorosłego - o przemocy fizycznej i psychicznej, o dominacji i uległości, o społecznych wzorcach zachowań. Opowieść syna o ojcu. Napisana z wielką precyzją, ze szczegółami książka o "zwykłej" śląskiej rodzinie. I o tym, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Historia wstrząsająca, przeraźliwie smutna i bardzo prawdziwa - dziś , mimo obowiązującego w naszym kraju ustawowego zakazu bicia dzieci - można powiedzieć "z życia wzięta" - historia jakich wiele tu, czy tam...

wtorek, 23 grudnia 2014

Bieguni

Olga Tokarczuk


Mnie ta całość nie zagrała, ale czytało się dobrze. Kompilacja kilku historii, przemyśleń, notatek podróżnych i wtrętów historycznych, da której nicią przewodnią jest psychologia podróżna. Życie to podróż a świat jest bardzo złożony, a to, co się rusza jest lepsze od nieruchomego - oto co moim zdaniem autorka chciała przekazać w swojej książce. No w sumie oczywiste. Dużo rodzynek w tym cieście i te warto sobie wydłubywać. A tytułowi Bieguni? - to staroobrzędowcy prawosławni, którzy wierzyli, że nieustanna podróż jest ratunkiem przed złem. No coś jest na rzeczy...




poniedziałek, 17 marca 2014

Traktat o łuskaniu fasoli

Wiesław Myśliwski


Musiało minąć trochę czasu, zanim poczułem smak tej lektury. Ale gdy poczułem, to rozsmakować się nie mogłem. Taka gawęda - monolog. Ciekawa forma - opowiadanie życia tajemniczemu przybyszowi, przy łuskaniu fasoli. W tym opowiadaniu - poza faktami - przemyślenia, refleksje filozoficzne - o ludziach, życiu, o świecie. Smaczki, rodzynki, poezja, spostreżenia... Trzeba się skupić, by wszystko wychwycić, a i tak ma człowiek wrażenie, że wiele przegapił - czytać starannie, bez pospiechu. 

niedziela, 2 grudnia 2012

Książka twarzy

Marek Bieńczyk

Książka twarzy - Marek Bieńczyk
Eseje Bieńczyka - nagrodzone w tym roku nagrodą Nike czytałem z wielkim zainteresowaniem. Ale też z trudem, bo nie jest to książka, którą można sobie czytać w tzw. międzyczasie. Wymaga uwagi, skupienia - choćby z szacunku dla wiedzy i erudycji autora, jego spostrzeżeń i intuicji. Czytanie trwało więc długo -ale warto było poświęcić trochę czasu i energii. Fakty, myśli , spostrzeżenia i przedziwne łączenie wiedzy różnych dziedzin, cudowne metafory i zaskakujące odniesienia. Minęło już trochę czasu... najbardziej zapamiętam trzy eseje: ten o winach (wina to największa pasja Bieńczyka) - z ciekawym wątkiem o różnicy między protestanckim bordeaux a katolickim burgundem i ten o twarzy Beenhakkera.  ( z wątkiem o czytaniu twarzy) oraz ten "wioślarski" (jako podróżnik rowerowy potrafiłem wczuć się w klimat pasji nieco podobnej) . Często miałem wrażenie, że nie nadążam za Bieńczykiem... i choć czasem "się zdyszałem" i musiałem chwilę odpocząć, ochłodzić przegrzaną mózgownicę - warto było.


niedziela, 15 kwietnia 2012

Pióropusz

Marian Pilot


Książka otrzymała nagrodę Nike 2011. I ta nagroda zwróciła ku książce  moje zainteresowanie.  Dziwnie się czytało te historie złodziejskiej rodzinki z zapadłej wsi, z okresu wczesnego stalinizmu. Raz szło jak po grudzie, innym razem człowiek wpadał w jakiś trans i zanurzał się w ten smutny i trudny świat. Nie, nie jestem w stanie się tą pozycją zachwycić, bo jeśli jednym słowem określić mój stosunek do tej pozycji najbardziej adekwatnym słowem byłoby: "zmaganie"... Jednak warto było - to kawał dobrej literatury i jestem pełen podziwu za operowanie językiem "z epoki", którego - jak mniemam - już nie ma, podobnie jak nie ma już świata, który Pilot w swojej książce opisuje. Czytając wchodzi się w ten świat bardzo mocno, a gdy się z niego wychodzi, to z wielką ulgą, że żyje się '"tu i teraz"...