sobota, 24 stycznia 2015
Kuchnia osadników - o miłości, wędrówkach i jedzeniu
Yasmin Alibhai-Brown
Wbrew pogodnemu tytułowi to bardzo smutna książka. Autorka jest dziennikarką, z pochodzenia hinduską, jako dziecko mieszkała w Ugandzie (kolonii brytyjskiej), skąd następnie razem z całą rodziną w wyniku dekretu krwawego dyktatora Amina zostaje wypędzona z kraju i przenosi się do Wielkiej Brytanii. Smutna historia ludzi, którzy wszędzie są obcy, inni i nie u siebie - muszą się mierzyć z nieufnością, rasizmem, odtrąceniem. Z drugiej strony ważny jest dla nich dom, rodzina -starają się - zderzając z coraz to nowymi kulturami pielęgnować tradycje rodzinne. Częścią tych tradycji jest kuchnia - autorka umieszcza w książce oryginalne przepisy - indyjskie, afrykańskie lub kompozycje z wpływem kuchni europejskiej - tworząc bardzo specyficzną książkę kucharską. Z wielu nie sposób skorzystać ze względu na egzotyczność składników, ale są takie, które na pewno wypróbuję - na przykład chleb na bananowym zakwasie. Jako , że autorka jest muzułmańską liberałką ciekawy i wart poznania jest obraz religii muzułmańskiej przedstawiony "od wewnątrz" , zwłaszcza bardzo smutny wątek kobiecy, druga rzecz ciekawa i bardzo wyraźnie zarysowana w książce: obraz ścierania i przenikania się kultur i tradycji.
wtorek, 13 stycznia 2015
Przerwy
Bohumil Hrabal

Różne miałem czytelnicze słabości. Niektóre mi przeszły, wygasły, niektóre gdzieś tam się tlą uśpione, ale też pojawiają się nowe.Ostatnio mam słabość do Hrabala.Czytam go z wielkim uśmiechem, urzeka mnie jego umiejętność obserwacji ludzi oraz pięknego opisania życia, które jest proste i nieskomplikowane, oddania klimatu czeskiej prowincji. "Przerwy" jest ostatnią częścią trylogii powieściowej - taka trochę autobiografia, podróż przez życie Hrabala ale pisana z perspektywy jego żony Eliski (oboje widnieją na okładce).I ta narracja żony czyni różnicę - znakomity pomysł - zupełnie inaczej się czyta. Do tego specyficzny hrabalowy styl, jego dystans do siebie, poczucie humoru oraz specyficzny klimat czeskiej prowincji ubiegłego wieku - to wszystko w Przerwach -mniam.
sobota, 10 stycznia 2015
W ogóle i w szczególe
niedziela, 28 grudnia 2014
Sonia, która za dużo chciała.Wybór opowiadań
Janusz Głowacki
Jakoś tak się złożyło, że do tej pory nie czytałem nic co napisał Głowacki. Znam go z wywiadów, z mediów - postać znana i wyrazista. I tak sobie pomyślałem,że wybór opowiadań z różnych okresów twórczości autora będzie dobry na początek. Pierwsze spostrzeżenie - po samych opowiadaniach nie znać owych "okresów twórczości' -wszystkie są do siebie bardzo podobne. Styl , język, postaci ,miejsce akcji - wszystko osadzone zazwyczaj w czasach głębokiego socjalizmu (no chyba, że w Nowym Jorku...), jakiś zakład przemysłowy, robotnicy, kierownicy, jakaś kobieta (zazwyczaj młoda), alkohol, bluzgi, jeszcze więcej alkoholu, seks,skomplikowane relacje, jeszcze więcej seksu -ot i cały Głowacki. Czyta się gładko, czasem wciągające, czasem nudnawe. Dla chętnych.
wtorek, 23 grudnia 2014
Bieguni
Olga Tokarczuk

Mnie ta całość nie zagrała, ale czytało się dobrze. Kompilacja kilku historii, przemyśleń, notatek podróżnych i wtrętów historycznych, da której nicią przewodnią jest psychologia podróżna. Życie to podróż a świat jest bardzo złożony, a to, co się rusza jest lepsze od nieruchomego - oto co moim zdaniem autorka chciała przekazać w swojej książce. No w sumie oczywiste. Dużo rodzynek w tym cieście i te warto sobie wydłubywać. A tytułowi Bieguni? - to staroobrzędowcy prawosławni, którzy wierzyli, że nieustanna podróż jest ratunkiem przed złem. No coś jest na rzeczy...
sobota, 29 listopada 2014
Sto lat samotności
Gabriel García Márquez
To było święto - czytać tę książkę i zagłębić się w tę realno-magiczną historię. Czasem tak jest, że gdy człowiek czyta od razu czuje, że obcuje z arcydziełem (ostatnio miałem tak ze Szkicami piórkiem) - wtedy zwalnia, wytęża uwagę, żeby niczego nie przegapić, wyczuwać niuanse, chwytać metafory - tyle tam smaczków, "momentów", przygód, obrazów -wszystko tworzy swoistą mozaikę, która układa się w głowie czytelnika w trakcie czytania. Stuletnia historia rodu Buendiów osadzona w założonej przez nich osadzie Macondo -od życia w prostocie i ubóstwie , przez rozwój cywilizacyjny, po upadek. Jakaś metafora historii ludzkości.Czas nie jest mierzony latami ale cezurą są tu kolejne wydarzenia: narodziny i śmierci, odejścia i powroty, wydarzenia społeczne, konflikty - dlatego powieść można traktować jak legendę, wielką przypowieść, materiał do licznych przemyśleń (choćby takich o rozwoju cywilizacyjnym, o naturze człowieka,o miłości, namiętności, itp, id). Z czasem -wobec mnogości i różnorodności relacji czytelnikowi wszystko zaczyna się mieszać - kto jest kim i z którego pokolenia pochodzi - może to świadomy zamysł autora? Na pewno - wobec wielu wymiarów i płaszczyzn - nie zrozumiałem wszystkiego - dlatego kiedyś może jeszcze do Stu lat samotnosci powrócę .
niedziela, 2 listopada 2014
Lista moich zachcianek
Gregoire Delacourt

Mam taką zabawę intelektualną - czasem wyobrażam sobie , że wygrałem milion na loterii i zastanawiam się co bym zrobił z tymi pieniędzmi. Rozważania są czysto teoretyczne, bo żeby w cokolwiek zagrać zdarza mi się raz na pięć lat - ale bawi mnie takie gdybanie. Bohaterce książki zdarzyła się taka wygrana. Co się dzieje dalej nie powiem (ie lubię spoilerów). Napiszę tylko, że odkrywa prawdę o sobie, o swoich bliskich, zadaje sobie ważne pytania dotyczące tego co jest w życiu ważne i podejmuje decyzje niekoniecznie związane z pieniędzmi. Ciepła książeczka o życiu, szczęściu, marzeniach i o miłości. Jak to się mówi : "daje do myślenia".
Subskrybuj:
Posty (Atom)