Druga część rozmów - bardzo ciekawa. Jerzy Pilch jakby nie był sobą - niesamowicie spokojny, nikogo nie atakuje, nie daje się podpuścić i nie podejmuje znanych z życia i twórczości tematów seksu i alkoholu. Za to opowiada o sztuce, o muzyce klasycznej, o swoich kolekcjach (płyt, albumów, kapeluszy). Jak zwykle o literaturze (ze szczególnym uwzględnieniem opowiadań), ale również o malarstwie. Wreszcie - o aktualnym życiu, swojej codzienności. Czyta się to z ogromną przyjemnoscią. Pilch jest bowiem erudytą, który potrafi łączyć różne dziedziny - czytając uświadomiłem sobie jak mało jeszcze wiem, ilu rzeczy nie zobaczyłem, nie wysłuchałem, nie przeczytałem... a pani Ewelina - trzeba przyznać pięknie potrafi rozmawiać, wszak dobrze zna swego rozmówcę.
wtorek, 26 grudnia 2017
sobota, 23 grudnia 2017
Terremoto
Jaroslaw Mikołajewski
Autor jest reporterem, pisarzem, poetą, wielkim znawcą Włoch. Zaliczam go do kategorii "ludzi mądrych" - takich , którzy mają wiedzę, wrażliwość, ogromne serce, potrafią, bądź też usilnie próbują ogarnąć ten współczesny świat, do tego jeszcze ująć wszystko w słowa i podać dalej - czytam wszystko co tylko napiszą. Tym razem Mikołajewski razem z Lucą Carim - strażakiem, wędrują po terenach nawiedzonych przez olbrzymie trzęsienie ziemi we Włoszech. Książka jest serią poruszających poetyckich reportaży ("poetyckich" - bo naznaczonych spcyficzną wrażliwością autora). Jest w niej dużo o katakliźmie i jego skutkach, ale dużo więcej jest o ludziach stojących w obliczu tragedii. O sercu, solidarności, wrażliwości, przywiązaniu do miejsca - wszystko w kontekście włoskiej historii, tradycji i kultury.
Autor jest reporterem, pisarzem, poetą, wielkim znawcą Włoch. Zaliczam go do kategorii "ludzi mądrych" - takich , którzy mają wiedzę, wrażliwość, ogromne serce, potrafią, bądź też usilnie próbują ogarnąć ten współczesny świat, do tego jeszcze ująć wszystko w słowa i podać dalej - czytam wszystko co tylko napiszą. Tym razem Mikołajewski razem z Lucą Carim - strażakiem, wędrują po terenach nawiedzonych przez olbrzymie trzęsienie ziemi we Włoszech. Książka jest serią poruszających poetyckich reportaży ("poetyckich" - bo naznaczonych spcyficzną wrażliwością autora). Jest w niej dużo o katakliźmie i jego skutkach, ale dużo więcej jest o ludziach stojących w obliczu tragedii. O sercu, solidarności, wrażliwości, przywiązaniu do miejsca - wszystko w kontekście włoskiej historii, tradycji i kultury. czwartek, 21 grudnia 2017
Jądro ciemności
Joseph Conrad
Historia Marlow'a podróżującego parostatkiem po afrykańskiej rzece , by spotkać się z kolonialnym agentem skupu kości słoniowej Kurtzem w sercu afrykańskiej dżungli. Klimat powieści jest mroczny, niepokojący, można powiedzieć: duszny. Jako czytelnik wciąż miałem wrażenie, że zło czai się za rogiem więc czemuś czytałem z wytężoną uwagą. Tak naprawdę książka jest o rzeczonym Kurtzu (choć pojawia się on dopiero na końcu), który staje się lokalnym despotycznym władcą, półbogiem dla podbitego w sercu Afryki ludu. Także o tym, co - z jednej strony - władza może zrobić z człowieka , z drugiej: o wpływie władcy na "poddanych". Czy arcydzieło? - nie wiem - ale Conradowi udało się dotknąć tematów ponadczasowych, ująć je w jednej niewielkiej książeczce. Odniesień do Jądra ciemności wcale nie trzeba szukać bardzo daleko.
Historia Marlow'a podróżującego parostatkiem po afrykańskiej rzece , by spotkać się z kolonialnym agentem skupu kości słoniowej Kurtzem w sercu afrykańskiej dżungli. Klimat powieści jest mroczny, niepokojący, można powiedzieć: duszny. Jako czytelnik wciąż miałem wrażenie, że zło czai się za rogiem więc czemuś czytałem z wytężoną uwagą. Tak naprawdę książka jest o rzeczonym Kurtzu (choć pojawia się on dopiero na końcu), który staje się lokalnym despotycznym władcą, półbogiem dla podbitego w sercu Afryki ludu. Także o tym, co - z jednej strony - władza może zrobić z człowieka , z drugiej: o wpływie władcy na "poddanych". Czy arcydzieło? - nie wiem - ale Conradowi udało się dotknąć tematów ponadczasowych, ująć je w jednej niewielkiej książeczce. Odniesień do Jądra ciemności wcale nie trzeba szukać bardzo daleko.sobota, 2 grudnia 2017
Powrót hrabiego Monte Christo
Janusz Głowacki
Tego prawie nikt dzisiaj nie czytał (na Lubimy czytać - 3 oceny, 0 opinii). Wczesne felietony ś.p. Głowackiego (1971-75), na które trafiłem rykoszetem, nawet nie pamiętam kto o nich pisał -Varga? Pilch? Hen? - gdzieś było... Kupiłem na Allegro za parę złotych, rzecz traktowałem raczej jako ciekawostkę - parę tematów trąci myszką, spory i problemy często nieaktualne. Niemniej jednak warto było - choćby ze względu na erudycję, specyficzne poczucie humoru oraz tak zwane "twórcze podejście do tematu". Pierwsza część współczesna to również świadectwo tego, że w głębokim socjaliźmie kultura miała się całkiem dobrze - jest o walce Alego i Foremana, o Janku Himilsbachu, igrzyskach w Montrealu, nudystach, "Weselu" Wajdy w kontekście myśli Kierkegaarda i wiele wiele innych. W drugiej części - antycznej - autor zamyśla się nad teatrem- interpretacjami Szakspira, Pieśnią o Rolandzie i polityką Attalosa III, króla Pergamonu. Da się czytać - na różne sposoby, jak poleca autor: "dla czytelnika niewyrobionego - od przodu, dla wyrafinowanego - od tyłu, zaś dla inteligentnego raz tak, raz tak, po kielecku i jeszcze na parę sposobów".
Tego prawie nikt dzisiaj nie czytał (na Lubimy czytać - 3 oceny, 0 opinii). Wczesne felietony ś.p. Głowackiego (1971-75), na które trafiłem rykoszetem, nawet nie pamiętam kto o nich pisał -Varga? Pilch? Hen? - gdzieś było... Kupiłem na Allegro za parę złotych, rzecz traktowałem raczej jako ciekawostkę - parę tematów trąci myszką, spory i problemy często nieaktualne. Niemniej jednak warto było - choćby ze względu na erudycję, specyficzne poczucie humoru oraz tak zwane "twórcze podejście do tematu". Pierwsza część współczesna to również świadectwo tego, że w głębokim socjaliźmie kultura miała się całkiem dobrze - jest o walce Alego i Foremana, o Janku Himilsbachu, igrzyskach w Montrealu, nudystach, "Weselu" Wajdy w kontekście myśli Kierkegaarda i wiele wiele innych. W drugiej części - antycznej - autor zamyśla się nad teatrem- interpretacjami Szakspira, Pieśnią o Rolandzie i polityką Attalosa III, króla Pergamonu. Da się czytać - na różne sposoby, jak poleca autor: "dla czytelnika niewyrobionego - od przodu, dla wyrafinowanego - od tyłu, zaś dla inteligentnego raz tak, raz tak, po kielecku i jeszcze na parę sposobów".niedziela, 26 listopada 2017
Lapidarium III
Ryszard Kapuściński
Zadziwiające jak bardzo spostrzeżenia i refleksje Kapuścińskiego są ponadczasowe, częstokroć prorocze. Wiele z tych zapisanych myśli odnosiłem do "tu i teraz" i pasowały idealnie. To co przewidział się ziszcza, co uogólniał - sprawdza się w szczególe. Przykładem wyjątkowej spostrzegawczości autora jest fragment, który najbardziej zapamietałem z tego tomu Lapidariów: o dyskusji na temat losów Puszczy Białowieskiej (zapisany 20 lat temu), w którym Kapuściński wyodrębnia dwa obozy ludzi, dwie mentalności, dwie kultury. Pierwszą grupą są pogrobowcy epoki zbieracko-myśliwskiej, traktują przyrodę jako służebnicę czowieka: jest las -trzeba go wyciąć, jest zwierzę -trzeba zabić - gdy wykarczujemy i pozabijamy wszystko - idziemy w inne miejsce szukając nowych łupów. Drugi obóz: "ludzie, dla których natura nie jest najzwyczajniejszą zdobyczą(...) jest naszym współtwarzyszem i pobratymcem, którego obecność to warunek istnienia. (...) Czlowieknie jest sam, jest częścią natury: zabijajac naturę - unicestwia siebie." Przejmujące, zwłaszcza dziś, kiedy w Puszczy i generalnie: w polskiej przyrodzie - grasuje Szyszkodnik i jego klika.
Zadziwiające jak bardzo spostrzeżenia i refleksje Kapuścińskiego są ponadczasowe, częstokroć prorocze. Wiele z tych zapisanych myśli odnosiłem do "tu i teraz" i pasowały idealnie. To co przewidział się ziszcza, co uogólniał - sprawdza się w szczególe. Przykładem wyjątkowej spostrzegawczości autora jest fragment, który najbardziej zapamietałem z tego tomu Lapidariów: o dyskusji na temat losów Puszczy Białowieskiej (zapisany 20 lat temu), w którym Kapuściński wyodrębnia dwa obozy ludzi, dwie mentalności, dwie kultury. Pierwszą grupą są pogrobowcy epoki zbieracko-myśliwskiej, traktują przyrodę jako służebnicę czowieka: jest las -trzeba go wyciąć, jest zwierzę -trzeba zabić - gdy wykarczujemy i pozabijamy wszystko - idziemy w inne miejsce szukając nowych łupów. Drugi obóz: "ludzie, dla których natura nie jest najzwyczajniejszą zdobyczą(...) jest naszym współtwarzyszem i pobratymcem, którego obecność to warunek istnienia. (...) Czlowieknie jest sam, jest częścią natury: zabijajac naturę - unicestwia siebie." Przejmujące, zwłaszcza dziś, kiedy w Puszczy i generalnie: w polskiej przyrodzie - grasuje Szyszkodnik i jego klika.piątek, 24 listopada 2017
Jak przestałem kochać design
Marcin Wicha
Trudno tę książkę jakos przyporządkować. Powiedziałbym, że to filozoficzne rozważania na temat designu, projektowania i polskiej rzeczywistości czynione przez pryzmat wspomnień - bo ani to eseje, ani felietony - raczej luźne myśli. Ważną rolę odgrywa tu postać ojca autora - architekta. Mamy tu sentymentalne wspominki o przedmiotach i zabawkach z epoki PRL i rzut oka na współczesność. Wszystko podane w sposób lekko dowcipny i wrzucone do jednego gara (znaczy książki). Misz-masz i lekki chaos. Mnie nudziło, ale może dlatego, że jestem spoza branży?
Trudno tę książkę jakos przyporządkować. Powiedziałbym, że to filozoficzne rozważania na temat designu, projektowania i polskiej rzeczywistości czynione przez pryzmat wspomnień - bo ani to eseje, ani felietony - raczej luźne myśli. Ważną rolę odgrywa tu postać ojca autora - architekta. Mamy tu sentymentalne wspominki o przedmiotach i zabawkach z epoki PRL i rzut oka na współczesność. Wszystko podane w sposób lekko dowcipny i wrzucone do jednego gara (znaczy książki). Misz-masz i lekki chaos. Mnie nudziło, ale może dlatego, że jestem spoza branży?sobota, 18 listopada 2017
Moja walka - księga 2
Karl Ove Knausgård
Druga część autobiograficznej powieści. Szczere pisanie o życiu - bardzo szczere... jak na przysłowiowej "świętej spowiedzi". Tym razem wiele o miłości, relacjach z żoną i wychowaniu dzieci. O poczęciach, ciążach i porodach, o relacjach z przyjaciółmi, o konfliktach, różnicach zdań, spieraniu i godzeniu się. Wszystko jakby rozłożone na czynniki pierwsze, bez wygładzania, bez przemilczeń, unikania rzeczy niewygodnych dla wizerunku (czy to piszącego czy opisywanych). I to jest chyba tajemnica popularności prozy Knausgårda - szczerość i prawda. Nie wiem czy autorowi wyszło to pisanie na dobre i jak tam jego relacje z bliskimi? - ale lektura pyszna, transowa, wciągająca.
Druga część autobiograficznej powieści. Szczere pisanie o życiu - bardzo szczere... jak na przysłowiowej "świętej spowiedzi". Tym razem wiele o miłości, relacjach z żoną i wychowaniu dzieci. O poczęciach, ciążach i porodach, o relacjach z przyjaciółmi, o konfliktach, różnicach zdań, spieraniu i godzeniu się. Wszystko jakby rozłożone na czynniki pierwsze, bez wygładzania, bez przemilczeń, unikania rzeczy niewygodnych dla wizerunku (czy to piszącego czy opisywanych). I to jest chyba tajemnica popularności prozy Knausgårda - szczerość i prawda. Nie wiem czy autorowi wyszło to pisanie na dobre i jak tam jego relacje z bliskimi? - ale lektura pyszna, transowa, wciągająca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
