niedziela, 28 grudnia 2014

Sonia, która za dużo chciała.Wybór opowiadań

Janusz Głowacki


Jakoś tak się złożyło, że do tej pory nie czytałem nic co napisał Głowacki. Znam go z wywiadów, z mediów - postać znana i wyrazista. I tak sobie pomyślałem,że wybór opowiadań z różnych okresów twórczości autora będzie dobry na początek. Pierwsze spostrzeżenie - po samych opowiadaniach nie znać owych "okresów twórczości' -wszystkie są do siebie bardzo podobne. Styl , język, postaci ,miejsce akcji - wszystko osadzone zazwyczaj w czasach głębokiego socjalizmu (no chyba, że w Nowym Jorku...), jakiś zakład przemysłowy, robotnicy, kierownicy, jakaś kobieta (zazwyczaj młoda), alkohol, bluzgi, jeszcze więcej alkoholu, seks,skomplikowane relacje, jeszcze więcej seksu -ot i cały Głowacki. Czyta się gładko, czasem wciągające, czasem nudnawe. Dla chętnych. 

wtorek, 23 grudnia 2014

Bieguni

Olga Tokarczuk


Mnie ta całość nie zagrała, ale czytało się dobrze. Kompilacja kilku historii, przemyśleń, notatek podróżnych i wtrętów historycznych, da której nicią przewodnią jest psychologia podróżna. Życie to podróż a świat jest bardzo złożony, a to, co się rusza jest lepsze od nieruchomego - oto co moim zdaniem autorka chciała przekazać w swojej książce. No w sumie oczywiste. Dużo rodzynek w tym cieście i te warto sobie wydłubywać. A tytułowi Bieguni? - to staroobrzędowcy prawosławni, którzy wierzyli, że nieustanna podróż jest ratunkiem przed złem. No coś jest na rzeczy...




sobota, 29 listopada 2014

Sto lat samotności

Gabriel García Márquez

Okładka książki Sto lat samotnościTo było święto - czytać tę książkę i zagłębić się w tę realno-magiczną historię. Czasem tak jest, że gdy człowiek czyta od razu czuje, że obcuje z arcydziełem (ostatnio miałem tak ze Szkicami piórkiem) - wtedy zwalnia, wytęża uwagę, żeby niczego nie przegapić, wyczuwać niuanse, chwytać metafory - tyle tam smaczków, "momentów", przygód, obrazów -wszystko tworzy swoistą mozaikę, która układa się w głowie czytelnika w trakcie czytania. Stuletnia historia rodu Buendiów osadzona w założonej przez nich osadzie Macondo -od życia w prostocie i ubóstwie , przez rozwój cywilizacyjny, po upadek. Jakaś metafora historii ludzkości.Czas nie jest mierzony latami ale cezurą są tu kolejne wydarzenia: narodziny i śmierci, odejścia i powroty, wydarzenia społeczne, konflikty - dlatego powieść można traktować jak legendę, wielką przypowieść, materiał do licznych przemyśleń (choćby takich o rozwoju cywilizacyjnym, o naturze człowieka,o miłości, namiętności, itp, id). Z czasem -wobec mnogości i różnorodności relacji czytelnikowi wszystko zaczyna się mieszać - kto jest kim i z którego pokolenia pochodzi - może to świadomy zamysł autora? Na pewno - wobec wielu wymiarów i płaszczyzn - nie zrozumiałem wszystkiego - dlatego kiedyś może jeszcze do Stu lat samotnosci powrócę .

niedziela, 2 listopada 2014

Lista moich zachcianek

Gregoire Delacourt


Mam taką zabawę intelektualną - czasem wyobrażam sobie , że wygrałem milion na loterii i zastanawiam się co bym zrobił z tymi pieniędzmi. Rozważania są czysto teoretyczne, bo żeby w cokolwiek zagrać zdarza mi się raz na pięć lat - ale bawi mnie takie gdybanie. Bohaterce książki zdarzyła się taka wygrana. Co się dzieje dalej nie powiem (ie lubię spoilerów). Napiszę tylko, że odkrywa prawdę o sobie, o swoich bliskich, zadaje sobie ważne pytania dotyczące tego co jest w życiu ważne i podejmuje decyzje niekoniecznie związane z pieniędzmi. Ciepła książeczka o życiu, szczęściu, marzeniach i o miłości. Jak to się mówi : "daje do myślenia".

sobota, 25 października 2014

Ostatnia runda

Julio Cortázar

Okładka książki Ostatnia runda
Nie wiem czy jest to najlepsza pozycja do poznawania autora. Mam taki zwyczaj, że piszę notki o książkach po jakimś czasie - wtedy wiem ile we mnie zostało.Z tej zostało bardzo niewiele. Bo to takie varia: krótkie formy,wprawki literackie, zabawy językowe,zapiski- notatki. Taki literacki misz-masz. Jeśli by szukać odpowiednika, to może Lapidaria Kapuścińskiego. Czy warto? - myślę, że tak, ale wtedy, gdy się już zna autora i jego twórczość, jako dopełnienie.

sobota, 18 października 2014

Wanna z kolumnadą

Filip Springer

Zadziwiające, że te reportaże o polskiej przestrzeni czyta się z czerwonymi uszami i "jednym tchem". Ogromny talent Springera do pisania - bo trzeba mieć "to coś", żeby temat ładu przestrzennego uczynić pasjonującym. Ciekawe i smutne teksty o tym jak ludzie psują krajobraz: " Ta książka jest o tym, że w Polsce jest brzydko i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będzie jeszcze brzydziej" . Jet tu o pastelozie -chorobie polskich blokowisk, jest o reklamach, o tytułowej wannie z kolumnadą i łuku triumfalnym w urządzonym z olbrzymim rozmachem pałacu w Michałowicach, o banerach i reklamach szpecących rzeczywistość, o obchodzeniu prawa i o zajęciach plastyki w podstawówkach. Urzeka sentymentalny reportaż o miejskich terenach nadrzecznych które niegdyś były tętniącymi życiem ośrodkami kulturalnymi, a dziś - o ile nie są dzikimi wysypiskami śmieci - w najlepszym przypadku zarastają zielskiem. Czytanie Sprigera zmienia patrzenie, uwrażliwia, człowiek staje się bardziej uważny w patrzeniu na świat, szukać tego co ładne, harmonijne, co ma jakiś sens, poukładanie -warto ją przeczytać. Wisienką na torcie jest świetny tekst Stasiuka Badziew z betonu.




sobota, 11 października 2014

Znajoma z lustra

Roma Ligocka

Okładka książki Znajoma z lustraZbiór dwudziestu kilku felietonów umieszczonych wcześniej w miesięczniku Pani. Wakacyjna lektura, przeczytałem w dwa dni, wcześniej przeczytała żona. Takie lekkie, "babskie" pisanie - raczej po wierzchu niż do głębi. Zdarzały się jednak momenty całkiem poważne - zwłaszcza wtedy, gdy autorka pisze o swoim dzieciństwie i o wojnie. Poza tym tematy jak na pogaduchach przy kawie w tonie ciepłym, przyjaznym - czyta się fajnie. O relacjach, miłości, przyjaźni, samotności, książkach, przemyśleniach. Wielka literatura to nie jest- ale widać w tych felietonach szczerość i otwartość, co jest bardzo cenne, do tego piękne ilustracje autorki.