Stryjkowski bardzo realistycznie opisuje świat, którego już nie ma. Żydowska społeczność w małym miasteczku przed I wojną światową- zamknięta, hermetyczna, sama w sobie. Konserwatywna , zamknięta na "nowe", na "inne". Można powiedzieć : brutalna w swoim konserwatyzmie - ze swoimi tradycjami dużymi i małymi, obyczajami, specyficznym postrzeganiem świata i relacjami -naznaczonymi surowością wychowaniem.Wszyscy tu wiedzą o sobie wszystko - w tych wielopokoleniowych rodzinach . Rzecz bardzo autentyczna, piękny literacki język z zachowaniem oryginalnego nazewnictwa i charakterystycznych imion i zdrobnień - Stryjkowski przenosi się w książce do krainy dzieciństwa i młodości. Czytałem nieśpiesznie - książka wymaga nieco większej uwagi i rozmysłu nad światem, który już nie istnieje.czwartek, 14 lipca 2016
Głosy w ciemności
Julian Stryjkowski
Stryjkowski bardzo realistycznie opisuje świat, którego już nie ma. Żydowska społeczność w małym miasteczku przed I wojną światową- zamknięta, hermetyczna, sama w sobie. Konserwatywna , zamknięta na "nowe", na "inne". Można powiedzieć : brutalna w swoim konserwatyzmie - ze swoimi tradycjami dużymi i małymi, obyczajami, specyficznym postrzeganiem świata i relacjami -naznaczonymi surowością wychowaniem.Wszyscy tu wiedzą o sobie wszystko - w tych wielopokoleniowych rodzinach . Rzecz bardzo autentyczna, piękny literacki język z zachowaniem oryginalnego nazewnictwa i charakterystycznych imion i zdrobnień - Stryjkowski przenosi się w książce do krainy dzieciństwa i młodości. Czytałem nieśpiesznie - książka wymaga nieco większej uwagi i rozmysłu nad światem, który już nie istnieje.
Stryjkowski bardzo realistycznie opisuje świat, którego już nie ma. Żydowska społeczność w małym miasteczku przed I wojną światową- zamknięta, hermetyczna, sama w sobie. Konserwatywna , zamknięta na "nowe", na "inne". Można powiedzieć : brutalna w swoim konserwatyzmie - ze swoimi tradycjami dużymi i małymi, obyczajami, specyficznym postrzeganiem świata i relacjami -naznaczonymi surowością wychowaniem.Wszyscy tu wiedzą o sobie wszystko - w tych wielopokoleniowych rodzinach . Rzecz bardzo autentyczna, piękny literacki język z zachowaniem oryginalnego nazewnictwa i charakterystycznych imion i zdrobnień - Stryjkowski przenosi się w książce do krainy dzieciństwa i młodości. Czytałem nieśpiesznie - książka wymaga nieco większej uwagi i rozmysłu nad światem, który już nie istnieje.piątek, 8 lipca 2016
Tutaj
Wisława Szymborska
Jak postanowił, tak też zrobił. Po przeczytaniu wspomnień pana Rusinka ruszyłem kompletować tomiki Pani Wisławy. Oczywiście również czytać - bo cóż z samego kompletowania? Na pierwszy ogień poszedł tomik Tutaj wydany w 2012 roku. Wiersze w większości znane mi wcześniej - jak miło było do nich wrócić! Mam wśród nich kilka ulubionych: Kilkunastoletnia, tytułowe Tutaj czy Vermeer. Do tomiku dołączona jest płyta - unikalny zapis koncertu na którym Tomasz Stańko improwizuje na trąbce, a Wisława Szymborska czyta swoje poezje - cudo!
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Autobiografia na czterech łapach, czyli Historia jednej rodziny oraz psów, kotów, krów, koni, jeży, słoni, węży... i ich krewnych
Dorota Sumińska
Nie znałem wcześniej pani Doroty, mimo że jest znaną publicystką, pisarką , dziennikarką a przede wszystkim panią weterynarz. Gdzieś na blogach zwierzolubów ktoś polecił jej książki - kupiłem więc i przeczytałem jednym tchem te niezwykłe wspomnienia. Książka o ludziach i zwierzętach, o rodzinie, która - mam wrażenie - dla pani Doroty ma nieco szerszy zasięg niż u przeciętnego śmiertelnika . Urzekła mnie szczerość i otwartość pani Doroty na czytelników - opowiadając historię sojej rodziny nie unika tematów bardzo trudnych. Podziwiam jej podejście do zwierząt - wiele się z tej książki nauczyłem. Całość czyta się niemal jak powieść przygodową.
sobota, 11 czerwca 2016
Nic zwyczajnego. Opowieść o Wisławie Szymborskiej
Michał Rusinek
Wspomnienia pana Michała Rusinka - sekretarza wielkiej poetki, przeczytałem z ogromną przyjemnością. Choć przyznać trzeba , że prócz "nic zwyczajnego", można dodać "nic nowego" - wiele bowiem z tych historii przewinęło się już w licznych wywiadach i opowieściach o pani Wisławie. Tutaj mamy jakąś całość, spójność, spięcie klamrą - rzecz świetnie napisana, z humorem bardo dopasowanym do poczucia humoru Poetki. Poz tym człowiek lub to , co już zna, o czym wie. To swoista biografia - pisana przez człowieka, który bliżej niż ktokolwiek inny w ostatnich latach życia pani Wisławy. Widać wielki podziw, szacunek i chyba miłość. Od razu po przeczytaniu sięgnąłem po tomiki poetki i zamówiłem niemal wszystkie, których nie miałem w biblioteczce.
poniedziałek, 23 maja 2016
Filozofia chodzenia
Frédéric Gros
Książka o chodzeniu z punktu widzenia filozofa. Należy ją czytać niespiesznie, z umiarem... smakować... w międzyczasie najlepiej sobie pochodzić. Chodzenie z różnych perspektyw. Z różnymi ludźmi, w różnych momentach historii, w różnych celach i różnych miejscach. Bogaty wybór sposobów i - nomen omen - podejść. Pochwała chodzenia, przemieszczania się, podróży i wędrówek. I wielka zachęta - bowiem po przeczytaniu tej książki aż chce się powędrować - tak po swojemu.
piątek, 20 maja 2016
Blaszany bębenek
Günter Grass

Szczerze? - trochę się z tą książką zmagałem niemniej ciszę się, że przeczytałem tę powieść niemieckiego noblisty. Wolne Miasto Gdańsk - lata 30 ubiegłego wieku - przenikanie się kultur - Niemcy, Polacy, Kaszubi. Rodzący się faszyzm i wojna. Wygnanie i lata powojenne. To wszystko z perspektywy Oskara Matzeratha - chłopca pochodzącego z gdańskiej mieszczańskie rodziny - ta perspektywa jet właśnie najciekawsza - wielkie , historyczne tematy w optyce małego chłopca . Oskar po upadku ze schodów przestał rosnąć, a tytułowy blaszany bębenek pomagał mu w komunikacji ze światem. Bardzo ciekawa narracja , do której trzeba się przyzwyczaić - Oskar przedstawiany jest w pierwszej i trzeciej osobie, czasami w dwóch kolejnych zdaniach .
niedziela, 15 maja 2016
Drogowskazy
Dag Hammarskjöld
Wróciłem do tej niewielkiej książeczki po latach. Zbiór luźnych zapisków szwedzkiego polityka, przewodniczącego ONZ w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, które zredagował i wydał jego przyjaciel - po jego tragicznej śmierci. Ciekawostką jest fakt, że polskiego tłumaczenia dokonał - bardzo ceniony przeze mnie - ksiądz Jan Zieja, który specjalnie dla tego celu nauczył się języka szwedzkiego (sic!). Zapiski pokazują człowieka głęboko wierzącego - katolika. Myśli - często proste , czasem można powiedzieć naiwne - nie wiem, czy autor pisał je z przeznaczeniem do publikacji? Raczej jest to forma dziennika duchowego. Nie czyta się tego "z czerwonymi uszami". Co jakiś czas jakaś prawdziwa, poruszająca perełka, nad którą warto zatrzymać się na dłużej - i dla tych perełek warto sięgnąć po te książeczkę.
" Kto lubi ludzi zawsze zwycięża tego, kto nimi gardzi.Dag Hammarskjöld"
Subskrybuj:
Posty (Atom)