Debiutu prozatorskiego aktorki Izy Kuny wysłuchałem w formie audiobooka czytanego przez autorkę - i może to właśnie tę książkę uratowało? może taki powinien być jej odbiór? Recenzje książka ma bowiem bardzo kiepskie i niskie oceny- ja natomiast miałem wrażenie , że mam do czynienia z całkiem ciekawym radiowym teatrem. Pani Iza czego nie dopisała to dopowiedziała - intonacją, tempem, barwą głosu. Klarę odbieram jako swoisty dramat egzystencjalny. Można powiedzieć, że w tej pozornie banalnej historii ("historii z sąsiedztwa" - takiej jakich wiele) wszyscy doświadczają dramatu: i singielka Klara, główna bohaterka - która związała się emocjonalnie z Aleksem - żonatym mężczyzną, i Aleks - kochanek klary - człowiek dwulicowy, niezdecydowany, i matka Klary- apodyktyczna, wszystkowiedząca, władcza, i Wronka - zwariowana przyjaciółka - nimfomanka i inny przyjaciel - Piotr, lekarz i gej. Wszystko jest jakieś smutne , pokręcone - ma swoją dynamikę: raz jest nerwowo innym razem mrocznie acz spokojnie, momentami zabawnie. Wydawało mi się, że w kilku miejscach słyszałem wyraźne nawiązania do Mistrza i Małgorzaty. (4/10)piątek, 18 listopada 2016
Klara
Iza Kuna
Debiutu prozatorskiego aktorki Izy Kuny wysłuchałem w formie audiobooka czytanego przez autorkę - i może to właśnie tę książkę uratowało? może taki powinien być jej odbiór? Recenzje książka ma bowiem bardzo kiepskie i niskie oceny- ja natomiast miałem wrażenie , że mam do czynienia z całkiem ciekawym radiowym teatrem. Pani Iza czego nie dopisała to dopowiedziała - intonacją, tempem, barwą głosu. Klarę odbieram jako swoisty dramat egzystencjalny. Można powiedzieć, że w tej pozornie banalnej historii ("historii z sąsiedztwa" - takiej jakich wiele) wszyscy doświadczają dramatu: i singielka Klara, główna bohaterka - która związała się emocjonalnie z Aleksem - żonatym mężczyzną, i Aleks - kochanek klary - człowiek dwulicowy, niezdecydowany, i matka Klary- apodyktyczna, wszystkowiedząca, władcza, i Wronka - zwariowana przyjaciółka - nimfomanka i inny przyjaciel - Piotr, lekarz i gej. Wszystko jest jakieś smutne , pokręcone - ma swoją dynamikę: raz jest nerwowo innym razem mrocznie acz spokojnie, momentami zabawnie. Wydawało mi się, że w kilku miejscach słyszałem wyraźne nawiązania do Mistrza i Małgorzaty. (4/10)
Debiutu prozatorskiego aktorki Izy Kuny wysłuchałem w formie audiobooka czytanego przez autorkę - i może to właśnie tę książkę uratowało? może taki powinien być jej odbiór? Recenzje książka ma bowiem bardzo kiepskie i niskie oceny- ja natomiast miałem wrażenie , że mam do czynienia z całkiem ciekawym radiowym teatrem. Pani Iza czego nie dopisała to dopowiedziała - intonacją, tempem, barwą głosu. Klarę odbieram jako swoisty dramat egzystencjalny. Można powiedzieć, że w tej pozornie banalnej historii ("historii z sąsiedztwa" - takiej jakich wiele) wszyscy doświadczają dramatu: i singielka Klara, główna bohaterka - która związała się emocjonalnie z Aleksem - żonatym mężczyzną, i Aleks - kochanek klary - człowiek dwulicowy, niezdecydowany, i matka Klary- apodyktyczna, wszystkowiedząca, władcza, i Wronka - zwariowana przyjaciółka - nimfomanka i inny przyjaciel - Piotr, lekarz i gej. Wszystko jest jakieś smutne , pokręcone - ma swoją dynamikę: raz jest nerwowo innym razem mrocznie acz spokojnie, momentami zabawnie. Wydawało mi się, że w kilku miejscach słyszałem wyraźne nawiązania do Mistrza i Małgorzaty. (4/10)sobota, 12 listopada 2016
1945. Wojna i pokój
Magdalena Grzebałkowska
Każdy rozdział dotyczy innej rzeczywistości w nowej powojennej Polsce. Autorka sprawiła, że czyta się to jak powieść sensacyjną, mając świadomość, że wszystko wydarzyło się naprawdę - może dlatego rzecz jest trudna, wstrząsająca. Czasy tuż po wojnie - to tak, jak po wielkim trzęsieniu ziemi - jest już względny spokój , ale pojawiają się wstrząsy wtórne i ten wielki chaos, nieporządek, z którym nie wiadomo co zrobić. Pani Magda swoim świetnym piórem opisuje historie konkretnych ludzi - polskich przesiedleńców, niemieckich uciekinierów, żydowskich sierot i wielu innych. Wiele w tej książce strachu, niepewności, wiele też zwykłego ludzkiego łajdactwa, cwaniactwa i podłości. Dla równowagi - jest nieco dobrej nadziei i ludzkiej dobroci, choć tych ostatnich - dużo mniej. Osoba wrażliwa na pewno będzie się z tą książką zmagać, ale warto - wielka i ważna rzecz reporterska - nie dziwię się nagrodom, nominacjom i wyróżnieniom.
Każdy rozdział dotyczy innej rzeczywistości w nowej powojennej Polsce. Autorka sprawiła, że czyta się to jak powieść sensacyjną, mając świadomość, że wszystko wydarzyło się naprawdę - może dlatego rzecz jest trudna, wstrząsająca. Czasy tuż po wojnie - to tak, jak po wielkim trzęsieniu ziemi - jest już względny spokój , ale pojawiają się wstrząsy wtórne i ten wielki chaos, nieporządek, z którym nie wiadomo co zrobić. Pani Magda swoim świetnym piórem opisuje historie konkretnych ludzi - polskich przesiedleńców, niemieckich uciekinierów, żydowskich sierot i wielu innych. Wiele w tej książce strachu, niepewności, wiele też zwykłego ludzkiego łajdactwa, cwaniactwa i podłości. Dla równowagi - jest nieco dobrej nadziei i ludzkiej dobroci, choć tych ostatnich - dużo mniej. Osoba wrażliwa na pewno będzie się z tą książką zmagać, ale warto - wielka i ważna rzecz reporterska - nie dziwię się nagrodom, nominacjom i wyróżnieniom.sobota, 5 listopada 2016
Świat się chwieje. 20 rozmów o tym, co z nami dalej
Grzegorz Sroczyński
Wiele z tych rozmów znałem z wcześniejszych publikacji w Wyborczej - przeczytałem je po raz wtóry, ponieważ w całości świetnie zagrały dając pewien obraz - Polski i świata. Podoba mi się optyka Sroczyńskiego - widać, że dokonał swoistej wolty w poglądach politycznych i przeszedł z pozycji centrowych, liberalnych na pozycje lewicowe - to dodaje smaku tym rozmowom, pieprzu. Niektóre poruszają do głębi, jak ta z panem od nieruchomości warszawskich, wiele wywołało wielkie dyskusje. Przede wszystkim jednak Sroczyński łamiąc schemat grzecznej i uprzejmej rozmowy porusza swoich rozmówców, skłania do refleksji i odkrywa nowe prawdy ( słynne "byliśmy głupi" Marcina Króla) . Sami rozmówcy również stają niejako w nowym świetle - są bardziej prawdziwi, inni niż ci, których znamy z medialnych fasad (pozytywne zaskoczenie: Piotr Ikonowicz, swietna rozmowa z Dorotą Wellman, znakomite z Marcinem Królem i Karolem Modzelewskim). Wywiady wielkiej wagi - poważna i niestety smutna refleksja nad ostatnim ćwierćwieczem w wolnej Polsce. Jeżeli chodzi o tytułowe pytanie - nie wieje optymizmem, ale warto właśnie dziś, właśnie teraz o tym rozmawiać - w taki właśnie sposób - niejako wylewając sobie kubeł zimnej wody na głowę .
Wiele z tych rozmów znałem z wcześniejszych publikacji w Wyborczej - przeczytałem je po raz wtóry, ponieważ w całości świetnie zagrały dając pewien obraz - Polski i świata. Podoba mi się optyka Sroczyńskiego - widać, że dokonał swoistej wolty w poglądach politycznych i przeszedł z pozycji centrowych, liberalnych na pozycje lewicowe - to dodaje smaku tym rozmowom, pieprzu. Niektóre poruszają do głębi, jak ta z panem od nieruchomości warszawskich, wiele wywołało wielkie dyskusje. Przede wszystkim jednak Sroczyński łamiąc schemat grzecznej i uprzejmej rozmowy porusza swoich rozmówców, skłania do refleksji i odkrywa nowe prawdy ( słynne "byliśmy głupi" Marcina Króla) . Sami rozmówcy również stają niejako w nowym świetle - są bardziej prawdziwi, inni niż ci, których znamy z medialnych fasad (pozytywne zaskoczenie: Piotr Ikonowicz, swietna rozmowa z Dorotą Wellman, znakomite z Marcinem Królem i Karolem Modzelewskim). Wywiady wielkiej wagi - poważna i niestety smutna refleksja nad ostatnim ćwierćwieczem w wolnej Polsce. Jeżeli chodzi o tytułowe pytanie - nie wieje optymizmem, ale warto właśnie dziś, właśnie teraz o tym rozmawiać - w taki właśnie sposób - niejako wylewając sobie kubeł zimnej wody na głowę .poniedziałek, 24 października 2016
Moja walka. Księga I
Karl Ove Knausgård
Knausgård ! jak on pisze! - pozornie prosta autobiografia - życie chłopca w niewielkim miasteczku nad Morzem Północnym, a książka trzyma w napięciu jak dobrze napisany kryminał. Na początku widać tylko wierzch...ot zwykłe pisanie, proste zdania - dopiero po jakimś czasie czytelnik orientuje się , że jest też drugie dno.. i trzecie i kolejne - i że ma do czynienia z dziełem wielowymiarowym. Rzecz jest życiu czyli walce (wszak życie to walka w ujęciu wielu). Walce rozumianej dwojako: jako zmaganie z tym co było i z tym co jest (to co było ma wpływ na to co jest - jak wiadomo). Autor niezwykle szczerze i otwarcie pisze o tych zmaganiach. Czasami chyba zbyt szczerze i zbyt otwarcie- zwłaszcza, że rzecz dotyczy rodziny, znajomych - trudno się dziwić skandalowi i dyskusjom, jakie książka wywołała. Wielokrotnie przerywałem czytanie reflektując nad sobą i własnym żywotem... to też zasługa Knausgårda ... do kolejnych części z pewnością sięgnę, zanim jednak: odpocznę sobie chwilkę.
Knausgård ! jak on pisze! - pozornie prosta autobiografia - życie chłopca w niewielkim miasteczku nad Morzem Północnym, a książka trzyma w napięciu jak dobrze napisany kryminał. Na początku widać tylko wierzch...ot zwykłe pisanie, proste zdania - dopiero po jakimś czasie czytelnik orientuje się , że jest też drugie dno.. i trzecie i kolejne - i że ma do czynienia z dziełem wielowymiarowym. Rzecz jest życiu czyli walce (wszak życie to walka w ujęciu wielu). Walce rozumianej dwojako: jako zmaganie z tym co było i z tym co jest (to co było ma wpływ na to co jest - jak wiadomo). Autor niezwykle szczerze i otwarcie pisze o tych zmaganiach. Czasami chyba zbyt szczerze i zbyt otwarcie- zwłaszcza, że rzecz dotyczy rodziny, znajomych - trudno się dziwić skandalowi i dyskusjom, jakie książka wywołała. Wielokrotnie przerywałem czytanie reflektując nad sobą i własnym żywotem... to też zasługa Knausgårda ... do kolejnych części z pewnością sięgnę, zanim jednak: odpocznę sobie chwilkę.niedziela, 23 października 2016
Paryż na widelcu - sekretne życie miasta
Stephen Clarke


Swoiste kompendium wiedzy o Paryżu, również o Francji i Francuzach. Autor niejako oprowadza nas po mieście - przez każdą z dzielnic przechodzimy poznając jej specyfikę i odrębność. Opowiada o zwyczajach i obyczajach Paryżan, pokazuje ich historię i sposób patrzenia na świat. Wchodzi do ciekawych miejsc, których nie znają turyści. Wszystko przyprawia delikatnym, sobie właściwym humorkiem. Ciekawe. Chociaż w Paryżu byłem kilkanaście la temu i w najbliższym czasie się nie wybieram - czytając odbyłem swoistą podróż. 5/10
czwartek, 20 października 2016
W podróży
Sandor Marai
Ten zbiór felietonów podróżnych przeczytałem - żeby było w konwencji - będąc w podróży. Urzeka Marai swoją optyką i umiejętnością ubrania w słowa swoich podróżnych spostrzeżeń. Miejsca , klimaty , ludzie - wiadomo, że wszystko wydarzyło się kiedyś - w innym świecie, w innej Europie. Ważne są szczegóły, dźwięki, zapachy, kształty, zachowania. Trzeba te szczegóły - według autora - zanurzyć w utrwalaczu pamięci, potem w ogóle o wszystkim zapomnieć, by dopiero potem nadać formę tym okruchom, które pozostały po trywialnych realiach. Mówiąc inaczej: zostaje to co najważniejsze i do tego warto sięgnąć - takie podejście jest mi bliskie: większość notek o książkach redaguję po pewnym czasie od przeczytania. Co we mnie zostało? Co zapamiętałem najbardziej ? - felieton Mesjasz w Pałacu Sportu z 1933 roku o wiecu Hitlera i rodzącym się faszyzmie - wstrząsający - patrząc z dzisiejszej perspektywy.
Ten zbiór felietonów podróżnych przeczytałem - żeby było w konwencji - będąc w podróży. Urzeka Marai swoją optyką i umiejętnością ubrania w słowa swoich podróżnych spostrzeżeń. Miejsca , klimaty , ludzie - wiadomo, że wszystko wydarzyło się kiedyś - w innym świecie, w innej Europie. Ważne są szczegóły, dźwięki, zapachy, kształty, zachowania. Trzeba te szczegóły - według autora - zanurzyć w utrwalaczu pamięci, potem w ogóle o wszystkim zapomnieć, by dopiero potem nadać formę tym okruchom, które pozostały po trywialnych realiach. Mówiąc inaczej: zostaje to co najważniejsze i do tego warto sięgnąć - takie podejście jest mi bliskie: większość notek o książkach redaguję po pewnym czasie od przeczytania. Co we mnie zostało? Co zapamiętałem najbardziej ? - felieton Mesjasz w Pałacu Sportu z 1933 roku o wiecu Hitlera i rodzącym się faszyzmie - wstrząsający - patrząc z dzisiejszej perspektywy.sobota, 1 października 2016
Dziennik
Julia Hartwig


Lubię czytać dzienniki. Gdzieś między wierszami dostrzegać codzienność postaci ze świata literatury, sztuki, polityki - wyłapywać zwykłe myśli, śledzić codzienne spostrzeżenia. Później inaczej obcuje się z twórczością takiej postaci. Z ogromną przyjemnością przeczytałem Dziennik Pani Julii z lat 2008-2010. Dziś już niewielu pisze w ten sposób - piękną literacką polszczyzną. Zapisy codziennych zdarzeń, podróży, wiele ciekawych spotkań, wspomnienia i komentarze polityczne (jak bardzo i jak często się z Panią Julią zgadzałem!) . Smaczki z życia polskiej inteligencji - tak! jest taka - i dużo, dużo ciepła i pogody ducha .
Subskrybuj:
Posty (Atom)