niedziela, 15 listopada 2015

Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu.

Jacek Dehnel

Lubię pisanie Dehnela: barwne, kwieciste, trochę barokowe,z mnóstwem szczegółów, dygresji, z nieco staroświeckim umiłowaniem elegancji, które widać w życiu i w twórczości autora. Z przyjemnością sięgnąłem po ten zbiór felietonów, w których książka jest motywem przewodnim. Felietony bardzo różne i nierówne - jedne: perełki, zachwycają w treści i w formie, inne: nudnawe i przegadane. Tych pierwszych znacznie więcej. Całość warta przeczytania: widać ten błysk, energię, młodość ale też erudycję i oczytanie, wreszcie solidne literackie rzemiosło. Dodajmy do tego specyficzny humor i mamy dzieło bardzo smakowite. Dla miłośników książek - lektura obowiązkowa. :)

środa, 11 listopada 2015

Beksińscy - portret podwójny

Magdalena Grzebałkowska


Znakomita reporterska robota. Wyobrażam sobie ile czasu pani Magda Grzebałkowska poświęciła, by zebrać ten ogrom informacji o ojcu-malarzu i synu-dziennikarzu muzycznym. Zebrała to wszystko w całość i stworzyła dzieło biograficzne, które czyta się niczym powieść sensacyjną - przewodnik po dziwnym i mrocznym świecie (dla mnie świat Beksińskich był jeden - nie , jak piszą niektórzy dwa :ojca i syna). Książka tyle piękna co wstrząsająca i dramatyczna - pod wieloma względami. Dla mnie: przede wszystkim pod względem relacji rodzinnych - bo same życiowe dziwactwa obu panów można traktować jako swoistą egzotykę - przy czym jedno wynika z drugiego. Na koniec nawet polubiłem pana Zdzisława, niejako "oswoiłem go" w swojej głowie. Tomaszowi bardzo współczułem, jako - było nie było - pedagog z wykształcenia.

z okładki:
"Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna." 

niedziela, 18 października 2015

Zawsze jest dzisiaj



Michał Cichy


Debiut dziennikarza i publicysty Michała Cichego zwrócił moją uwagę przez nominację do tegorocznej nagrody Conrada. Książka jest zapisem obserwacji i spacerów po Warszawie. Widać niezwykłą uważność autora. Zwykłe rzeczy: chodniki, tory , roślinność, owady, mijani ludzie, pogodę - autor postrzega w taki sposób, że chce się to czytać. Te wędrówki po Warszawie to swoiste medytacje, w których czytelnik uczestniczy. Krótkie spostrzeżenia, światełka, niejako literackie fotografie. Mniemam, że o wiele wyraźniej autor przemawia do mieszkańców Warszawy, którym nazwy miejsc, placów, ulic kojarzą się bardzo konkretnie.

piątek, 16 października 2015

Nocne zwierzęta

Patrycja Pustkowiak

Okładka książki Nocne zwierzęta
Książka niezwykła. Paradoksalna - historia Tamary , kobiety uzależnionej od alkoholu i narkotyków, która skrzy się humorem - pełna zaskakujących spostrzeżeń, celnych metafor , jedncześnie ukazująca tragedię życia osoby uzależnionej, na jej tle tragedię pewnego środowiska. Bardzo smutna i wesoła zarazem. Tragedia wymieszana z komedią. Odrażająca i piękna jednocześnie. Świetne pisanie Pani Patrycji - niektóre zdania czytałem po pięć razy ze względu na ich urodę.Będę śledził rozwój pisarskiej kariery - czekam na więcej z ogromną ciekawością.



wtorek, 21 lipca 2015

Jakuck.Słownik miejsca.

Michał Książek

Okładka książki Jakuck. Słownik miejscaKsiążek to może nie jest jakiś szalony reporter w typie Hugo-Badera, który to wszędzie się wciśnie, z każdym wypije, ma przy tym parę dziwacznych przygód i potem robi z tego opowieści. Stąd musiałem się nieco przestawić na jego styl pisania - analityczny, z mnogością faktów, informacji, odniesieniami do historii. Wędrowałem z autorem po olbrzymiej Jakucji - krainie ogromnej i zupełnie nieznanej - dziewięć razy większej od Polski - i jak on: dziwiłem się. W książce dużo o prostym życiu, o faunie i florze, o środowisku i przestrzeniach oraz mrozie... Opisy życia w pięćdziesięciostopniowym mrozie najbardziej zapadają w pamięć. Obszerne wątki poświęcone Polakom  w Jakucji - dawnym zesłańcom- - Sieroszewskiemu i Piekarskiemu (i pytanie, czy nie za dużo autor czerpie z ich dorobku?). I tytułowy słownik - jako swoisty przerywnik i chyba najciekawsza część książki - przez pryzmat tych wszystkich dziwacznych jakuckich słów, których nijak się nie da przetłumaczyć lakonicznie -słowem czy nawet jednym zdaniem - czytelnik chyba najwięcej dowiaduje się o Jakutach i ich życiu.
6/10

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Dom włóczęgi

Mariusz Wilk

Okładka książki Dom włóczęgiDlaczego ja go nie znałem wcześniej - tego Wilka? Tu go odkryłem i jest to - w moim mniemaniu - odkrycie wielkie. To jest czwarty tom "Dziennika północnego" - zapiski autora poczynione w domu nad Oniego (autor od ponad dwudziestu lat mieszka na Wyspach Sołowieckich, na północy Rosji, w starej chacie nad jeziorem). Na pewno przeczytam trzy pierwsze. Pisanie Wilka to coś pomiędzy dziennikiem a zbiorem luźnych esejów na przeróżne tematy: a to o Gombrowiczu, o Miłoszu , o tropie (tak autor nazywa włóczęgę, podróż), o córce Martuszy, o Syberii i jej przyrodzie, o sąsiadach, o Rosji, o Polsce, o Paryżu. Czytałem z pasją i - jak to mówią -"czerwonymi uszami". Zresztą - jak mniemam - ten dziennik pisany był również z pasją - aż się skrzy od uczuć i emocji. Dla mnie , jako czytelnika - czytanie każdego rozdziału było osobną przygodą, a każda taka przygoda była zupełnie różna od poprzedniej.

piątek, 3 kwietnia 2015

Wilki dwa

Adam Szustak, Robert Litza Friedrich


Okładka książki Wilki dwaZapis bożonarodzeniowych rekolekcji internetowych  swego czasu publikowanych w formie videobloga. Swoisty dialog dominikanina - wędrownego kaznodziei Adama Szustaka oraz muzyka rockowego Litzy. Rzecz jest o walce dobra ze złem, a motywem przewodnim jest tekst z jednej z piosenek Litzy: "bo we mnie samym wilki dwa oblicze dobra, oblicze zła walczą ze sobą nieustannie, wygrywa ten, którego karmię". Motyw karmienia dobrego i złego wilka przewija się w rozważaniach. Bardzo ciekawe, pełne inspirujących myśli. Dominikanin mówi bardziej teoretycznie - korzystając z bogatej wiedzy, do serca - jak to kaznodzieja, rockmen  mówi o doświadczeniu z życia. Jeżeli mam być szczery - to bardziej przemawia do mnie ten pierwszy.


"Bardzo podoba mi się Boża optyka, żeby nie patrzeć na człowieka takiego, jaki jest dzisiaj, ale na to, jaki może się stać."o. Szustak, s.48