poniedziałek, 17 września 2012

Dno oka - eseje o fotografii

Wojciech Nowicki

Dno oka: Eseje o fotografii - Wojciech Nowicki
Zadziwiające ile można wyczytać ze starych fotografii! Wojciech Nowicki jest niewątpliwie mistrzem takiego czytania i interpretacji. Książkę przeczytałem z podziwem - wobec wiedzy i erudycji autora. Wiele się też nauczyłem czytając poszczególne historie i interpretacje zdjęć, postaci, przedmiotów, gestów. Najbardziej urzekły mnie interpretacje zdjęcia dziewczynek z lwowskiej ochronki, niedźwiedzia w klatce, oraz pracowników warzelni soli - syberyjskich zesłańców... Starym, małoznaczącym fotografiom z minionych epok Nowicki przez swoje interpretacje nadaje nowe znaczenie. Stają się ważne i wymowne. Mistrzostwo!


piątek, 14 września 2012

Gobi

Reinhold Messner

Gobi - Reinhold MessnerDziwna to książka. Niby zapis podróży przez pustynię światowej sławy himalaisty (ot:paradoks!), którą odbył po kilkuletnim zasiadaniu w Parlamencie Europejskim. Nie ma w niej jednak tej "ikry", pozytywnej energii właściwej podróżom, nie widać radości odkrywania świata.. Jest dużo bólu, zmęczenia, nawet można powiedzieć : goryczy... Jest rozliczanie się z własnym życiem, układanie myśli w głowie. Relacja przejścia/przejazdu przez gobi raczej monotonna, skoncentrowana na trudach podróży. Na pewno Messnerowi ta książka była potrzebna, ja jednak spodziewałem się czego innego... a poza tym mam jakoś uraz do marudzących podróżników.   5/10

środa, 12 września 2012

Praktyka medytacji chrześcijańskiej

Laurence Freeman

Książkę przeczytałem siedząc w benedyktyńskim klasztorze. I oczywiście próbując medytować - bo w ten temat książka wprowadza.. Okazuje się, że ta praktyka obecna jest w chrześcijaństwie od tysięcy lat. Dziś przeżywa swoiste odrodzenie. Ksiażka Freemana jest świetnym i prostym (wywiad) wprowadzeniem w temat. Pokazuje "jak" i mówi "dlaczego".   

środa, 5 września 2012

Pociąg do życia wiecznego


Jerzy Pilch

Pociąg do życia wiecznego - Jerzy PilchStare ale jare - można by powiedzieć o tym zbiorze starych Pilchowych felietonów. Pilcha to ja mogę w całości i po kawałku - tego jednak porcjowałem sobie : dwa, trzy felietony dziennie, bo profanacją by było połykać go w całości. Sam tytuł jest urzekający. Do tego styl, dowcip, ironia i ten specyficzny dystans do świata. A felietony - mimo, ze czasu upłynęło sporo i sprawy już często nieaktualne - czytałem " z czerwonymi uszami", bo ich wymowa jest bardzo uniwersalna. Jestem pewien, że kilka z nich to perły polskiej felietonistyki. Na przykład felieton o tym, że każdy miał w klasie swojego Giertycha, albo ten o fotografach....




czwartek, 16 sierpnia 2012

Śniadanie mistrzów

Kurt Vonnegut


Pierwsze spotkanie z Vonnegutem. Czytałem, czytałem... ale mimo,że to "kanon" Vonnegut jakoś  mnie nie zachwycił. W sumie tekst (pisany w latach 70-tych ubiegłego wieku) trochę mi trącił myszką i problemy, na które autor chciał zwrócić uwagę (amerykański styl życia, zakłamanie) są już - może nie tyle rozwiązane, co - powiedziałbym - mocno oswojone. Ciekawym pomysłem były fikuśne rysunki, które na pewno były jakimś urozmaiceniem(czy "wzbogaceniem" - bym dyskutował). Poza tym nie nadążałem za tym przeskakiwaniem wątków i historiami dwóch starszych dziwnych panów (pisarzem Troutem i popadającym w obłęd właścicielem hoteli  salonu samochodowego Hooverem). Często musiałem się mocno zatrzymać i zastanowić o co chodzi i co też autor chciał powiedzieć i z kim mam aktualnie do czynienia. Podobno Vonnegutt pisze książki zaczynając od końca i powoli zmierzając do początku. Może stąd Śniadanie mistrzów wydało mi się dziwne i jakieś takie.. rozlazłe... zmęczyłem się.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Nic nie zdarza się przypadkiem

Tiziano Terzani


Ryszard Kapuściński twierdził, że twórczość Terzaniego można czytać jak poezję. I rzeczywiście tak jest. Mądrość i dojrzałość z jednej strony, a z drugiej strony ciekawość,zadziorność i zawsze próba spojrzenia w głąb. Nieżyjący już dziś Terzani u schyłku swojego życia, z zaleczonym rakiem wybrał się do Indii szukając lekarstwa. To wielka podróż przez świat "cudotwórców" - autor z właściwym sobie dystansem przemierza świat realny i duchowy... I chyba bardziej jest to podróż wgłąb siebie - będąc sceptykiem autor otwiera się na świat duchowy, pozwalając czytelnikowi na uczestnictwo w swojej wielkiej przygodzie. Gdy czytałem - widziałem, że mam do czynienia z wielkim pisarzem... Muszę go bardziej poznać...


sobota, 11 sierpnia 2012

Przezwyciężanie nieśmiałości u dzieci

Małgorzata Zabłocka

Przezwyciężanie nieśmiałości u dzieci - Małgorzata ZabłockaKsiążka przeczytana niejako "z konieczności" (musiałem zrecenzować jakąś pozycję w temacie kwestii społecznych w pedagogice) i twierdzę, że wybrałem bardzo dobrze.  O nieśmiałości wiadomo bardzo wiele - jest opisywana po wielokroć w różnego rodzaju opracowaniach naukowych, jednak praktycznie nie ma (!) spójnej i praktycznej koncepcji pomocy takim dzieciom. Książka ma – w zamierzeniu autorki uzupełnić tę lukę i moim zdaniem znakomicie jej się o udaje. W pierwszej części przedstawiony zostaje problem i jego źródła (rodzina nadmiernie opiekuńcza oraz stawianie dziecku zbyt wysokich wymagań i zakazów, lub też zupełny ich brak i odrzucenie emocjonalne są często przyczyną jego powstania) . Autorka pokazuje opisuje szeroko swoją koncepcję autorskiego programu – zasadzającego się na poznawczym podejściu do rozwoju. Podejście to zakłada fakt uczestnictwa jednostek w tworzeniu własnej osobowości – dzieci uczestniczące w zajęciach nie są biernymi przedmiotami oddziaływań, lecz same decydują o poziomie swego zaangażowania oraz wybierają swoje aktywności.Najciekawszą, moim zdaniem, częścią pracy jest rozdział szósty, w którym przedstawione zostaje piętnaście scenariuszy zajęć wraz z załącznikami – gotowych do praktycznego zastosowania w pracy wychowawczej i edukacyjnej- prosta i czytelna forma, ciekawe opracowanie graficzne oraz ikony zaznaczające realizowane cele zachęcają do korzystania z zaproponowanych materiałów. Polecam z pełnym przekonaniem rodzicom, wychowawcom, pedagogom, zwłaszcza, że - jak się wydaje - nieśmiałość jest problemem traktowanym po macoszemu (albo raczej: "nietraktowanym").